Opowieść o latach ery Hogen - wybrane fragmenty
Spis treści
Streszczenie i uwagi do tekstu
Księga 1
1. Wstąpienie na tron cesarza Go-Shirakawy
2. Pielgrzymka emerytowanego cesarza Toby do Kumano i otrzymana tam wyrocznia
3. Śmierć emerytowanego cesarza Toby
4. Sutoku przygotowuje się do rebelii
5. Rozmieszczenie sił cesarskich; pojmanie Chikaharu i jego ludzi
6. Ujawnienie rebelii Sutoku i decyzja o jej stłumieniu za radą ministra pałacu Saneyoshiego
7. Sutoku wzywa Tameyoshiego
8. Przybycie Yorinagi do stolicy
9. Mobilizacja sił cesarskich
10. Zabezpieczenie bram rezydencji Sutoku i debata nad strategią bitewną
11. Wstrząs w kurhanie wodza i pojawienie się komety
12. Cesarz udaje się do Tōsanjō; wykaz sił cesarskich
Księga 2
13. Nocny atak Yoshitomo na rezydencję Shirakawa
14. Upadek rezydencji Shirakawa
15. Ucieczka Sutoku i Yorinagi
16. Ucieczka Sutoku na górę Nyoi
17. Podpalenie domów rebeliantów
18. Sutoku porzuca świat (wstępuje do stanu duchownego)
19. Shigenari otrzymuje cesarski rozkaz pilnowania Sutoku
20. Regent Tadamichi powraca do pełnienia swoich obowiązków; nagrody dla wojowników
21. Śmierć Yorinagi i rozpacz Tadazane
Księga 3
22. Pojmanie rebeliantów
23. Książę Shigehito porzuca świat (wstępuje do stanu duchownego)
24. Kapitulacja Tameyoshiego
25. Egzekucja Tadamasy, Iehiro i innych
26. Śmierć Tameyoshiego
27. Egzekucja młodszych braci Yoshitomo
28. Egzekucja… Bracia z rodu Minamoto
29. Żona Tameyoshiego topi się
30. Oględziny ciała Yorinagi
31. Emerytowany cesarz Sutoku udaje się do prowincji Sanuki
32. Synowie Yorinagi i inni buntownicy wyruszają na wygnanie
33. Powrót pana Tadazane do stolicy
34. Pojmanie i wygnanie Tametomo
35. Sutoku przepisuje sutry własną krwią i na końcu zamieszcza klątwę, po czym umiera
36. Tametomo przeprawia się na Wyspę Demonów i tam umiera
Streszczenie
Księga 1
Cesarz Toba abdykuje na rzecz swojego najstarszego syna, Sutoku. Wiele lat później jego małżonka, Bifukumon-in, nie będąca matką Sutoku, rodzi syna, który wkrótce staje się ulubieńcem Toby. Emerytowany cesarz pozbawia Sutoku władzy i w trzecim roku życia chłopca osadza go na tronie, jako cesarza Konoe.
Konoe umiera w wieku siedemnastu lat. Pojawiają się głosy, by przywrócić Sutoku na tron, lecz Bifukumon-in jest przekonana, że to on wraz ze swoimi sojusznikami rzucił na Konoe klątwę, która doprowadziła do jego śmierci. W rezultacie Toba pomija Sutoku i wynosi na tron innego syna, którego urodziła mu Bifukumon-in, cesarza Go-Shirakawę. Sutoku wpada w furię.
Zimą drugiego roku ery Kyuju ( 1155) Toba odwiedza wielkie sanktuarium w Kumano, gdzie wyrocznia przepowiada jego śmierć, oraz chaos, który po niej nastąpi.
Rok później Toba umiera. Gniew Sutoku wybucha z pełną mocą. Starszy minister Fujiwara no Yorinaga, pozostający w zażartym sporze ze swoim starszym bratem, regentem Tadamichim, gromadzi wojska, by wesprzeć Sutoku. Tadamichi natomiast opowiada się po stronie Go-Shirakawy.
Wśród wojowników wspierających Sutoku i Yorinagę znajdują się m.in. Minamoto no Tameyoshi, jego synowie Yoshikata i Tametomo, oraz Taira no Tadamasa, stryj czołowego przedstawiciela rodu Taira, Kiyomoriego.
Z kolei Kiyomori, wraz z innymi członkami rodu Minamoto, takimi jak Yoshitomo i Yorimasa, staje po stronie Go-Shirakawy i Tadamichiego.
Księga 2
Siły Go-Shirakawy atakują rezydencję Sutoku, pałac Shirakawa. Wysiłki obronne Tametomo kończą się niepowodzeniem, a Yoshitomo podpala pałac. Sutoku porzuca świecki świat i wstępuje do stanu zakonnego w wielkiej świątyni Ninnaji. Yorinaga, trafiony przypadkową strzałą, ucieka w stronę Nary, lecz umiera w drodze. Kiyomori ścina głowę Tadamasy oraz jego syna, oraz innych uczestników buntu, a Yoshitomo zostaje zmuszony do zgładzenia Tameyoshiego, jego własnego ojca.
Księga 3
Pięciu najmłodszych synów Tameyoshiego zostaje straconych. Jego żona topi się w rzece Katsura. Sutoku zostaje zesłany do prowincji Sanuki na wyspie Shikoku, tam przepisuje sutry i umiera, rzucając klątwę na państwo.
Tametomo, któremu przez pewien czas udawało się unikać schwytania, zostaje zesłany na półwysep Izu, gdzie ostatecznie odbiera sobie życie.
TOM 1
PROLOG
W Księdze Przemian Yi-Ching powiedziano :
Obserwując wzorce niebiańskie, odczytuje się zmiany przynoszone przez czas;
obserwując wzorce ludzkie, porządkuje się sprawy pod Niebem.
Dlatego też, gdy rządy są zgodne z Prawem Wszechświata, wiatry i deszcze następują w swoim czasie, a kraj cieszy się pomyślnością. Gdy władca i poddani żyją w zgodzie, w granicach Czterech Mórz panuje spokój i nie pojawiają się złoczyńcy.
Gdy władca, zasiadając na wysokim tronie, odstępuje od zasad sprawiedliwych rządów, w kraju wybucha zamęt, a lud cierpi. Gdy poddani, zajmujący niższe szczeble, sprzeniewierzają się zasadom właściwego postępowania, tracą swoje domy i sami doprowadzają się do zguby. Niektórzy, powodowani żądzą zdobycia wysokiej władzy, wprowadzają chaos w świecie, budząc trwogę wśród zwykłych ludzi. Inni, w niegodny sposób spierając się o urzędy, rujnują kraj i ściągają nieszczęście na poddanych. Choćby tacy ludzie zatknęli w końcu swoje sztandary na polu bitwy, nie dostąpią wybaczenia Boskiej Opatrzności. Choćby knuli, by siłą osiągnąć swe cele, nie unikną kary w świetle królewskiego prawa. Dlatego też ich ciała zostaną porzucone na śmietniskach przed bramami, a ich imiona staną się pośmiewiskiem dla przyszłych pokoleń. Czyż od zamierzchłych czasów aż po dzień dzisiejszy znalazł się choć jeden człowiek, którego los potoczyłby się inaczej ?
1. WSTĄPIENIE NA TRON CESARZA GO-SHIRAKAWY
Klasztorny cesarz Toba, był cesarzem w 74 sukcesji od cesarza Jimmu Tenno, który był potomkiem Tensho Daijin, Amaterasu-Omikami, Wielkiej Boginii Amaterasu. Był pierwszym synem 73 cesarza Horikawy Tenno, a jego matką była zmarła czcigodna cesarzowa wdowa Jishi, z rodu Fujiwara, która była córką Wielkiego Radcy, Dainagona, lorda Fujiwary no Sanesue. Urodził się szesnastego dnia pierwszego miesiąca piątego roku Kowa (1103) i siedemnastego dnia ósmego miesiąca tego samego roku został ogłoszony, jako cesarski książę Munehito, następcą tronu.
Gdy dziewiątego dnia siódmego miesiąca drugiego roku Kasho (1107) zmarł cesarz Horikawa, książę Munehito, mając wówczas pięć lat, objął tron. Podczas jego szesnastoletniego władania w kraju panował spokój i ład. Pogoda dostosowywała się do pór roku, wiatry i deszcze pojawiały się we właściwym czasie, a chłody i upały w odpowiednich miesiącach.
Dwudziestego ósmego dnia pierwszego miesiąca czwartego roku ery Hoan (1124), w wieku dwudziestu jeden lat, zrzekł się tronu i oddał go swojemu pierwszemu synowi, księciu Akihito, 75-emu cesarzowi Sutoku, znanemu później, po udaniu się na wygnanie, jako emerytowany cesarz z Sanuki.
Po śmierci cesarza Shirakawy, siódmego dnia siódmego miesiąca czwartego roku ery Daiji (1129), cesarz Sutoku nadal rządził królestwem i sprawował władzę. Nagradzając tych, którzy wiernie wypełniali swoje obowiązki, nie odstępował od wzorców ustanowionych przez świętych władców podczas ich panowania. Traktując wyrozumiale winowajców, postępował zgodnie z Pierwotnym Ślubowaniem o Nieskończonym Miłosierdziu. Dzięki temu, opromieniony światłem życzliwości i skąpany w cesarskiej łasce kraj cieszył się dobrobytem, a lud spokojem ducha i pomyślnością.
Osiemnastego dnia piątego miesiąca piątego roku ery Hoen (1139), Bifukumon-In, małżonka Toby, urodziła księcia Narihito. Uradowało to cesarza niezwykle i siedemnastego dnia ósmego miesiąca tego samego roku mianował nowego księcia następcą tronu. Dwudziestego siódmego dnia dwunastego miesiąca pierwszego roku ery Eiji (1141) panujący cesarz nagle abdykował, a syn jego ojca wstąpił na tron w wieku trzech lat, jako cesarz Konoe. Abdykującego cesarza Sutoku zaczęto tytułować Shin-In, Nowy Emerytowany Cesarz, natomiast jego ojciec, emerytowany cesarz Toba, zyskał miano Ichi-In, Pierwszy Emerytowany Cesarz.
Panowania poprzednika nowego następcy tronu nie zakłóciło żadne istotne wydarzenie, toteż jego abdykacja była szokiem. Sutoku musiał czuć z tego powodu urazę, gdyż zaczęły krążyć wieści, że relacje między ojcem i synem, Ichi-Inem, pierwszym emerytowanym cesarzem Toba, a Shin-Inem, nowym emerytowanym cesarzem Sutoku, stały się bardzo napięte i pozbawione wzajemnej życzliwości.
Prawdopodobnie myślał o odzyskania tronu, skoro ustąpił z niego wbrew własnej woli, a bez wątpienia mógł też pragnąć zapewnić sukcesję swemu najstarszemu synowi, księciu Shigehito. Jednak zamysły cesarskiego umysłu są nieprzeniknione.
Dziesiątego dnia trzeciego miesiąca pierwszego roku ery Eiji (1141) Toba-In opuścił świecki świat, wygolono mu tonsurę i wstąpił do stanu zakonnego. Miał wówczas trzydzieści dziewięć lat. Choć znajdował się w pełni sił i cieszył dobrym zdrowiem, pielęgnował w sobie ślubowanie zrodzone z dobrych uczynków w poprzednim wcieleniu i dawał zewnętrzny wyraz swej więzi z Buddą. Jego wkroczenie na prawdziwą drogę odwdzięczania się za dobroć Buddy było doprawdy pomyślnym wydarzeniem.
Latem drugiego roku ery Kyuju (1155) cesarz Konoe zapadł na zdrowiu. Pod koniec siódmego miesiąca, gdy nadzieje na wyzdrowienie zmalały, przeniesiono go do pomieszczenia pod okapem pawilonu Seiryoden. Musiał czuć głębokie przygnębienie, skoro napisał wiersz o następującej treści:
Głos owadów słabnie...
Czy to koniec ?
Sama moja istota,
Która opłakuje odchodzącą jesień,
Zdaje się powoli gasnąć.
Wreszcie, dwudziestego trzeciego dnia siódmego miesiąca, cesarz Konoe zmarł, odszedł w wieku siedemnastu lat, co było wielką stratą. Rozpacz klasztornego cesarza Toba, oraz Nyo-In, jego matki, była czymś zupełnie naturalnym.
Shin-In, nowy emerytowany cesarz Sutoku, choć nie mógł wykorzystać tej okazji, by samemu odzyskać tron, spodziewał się, że tym razem cesarzem zostanie z pewnością jego syn, książę Shigehito.
Gdy wszyscy w kraju myśleli podobnie, Go-Shirakawa, który jako czwarty syn cesarski pozostawał dotąd na uboczu, niespodziewanie wstąpił na tron dzięki intrydze Bifukumon-In.
Zarówno możni, jak i prosty lud uznali to za ogromne zaskoczenie. Ów czwarty książę, syn zmarłej Taikemmon-In, pierwszej małżonki cesarza Toba, był rodzonym bratem Shin-Ina, Sutoku. Choć obaj byli pasierbami Bifukumon-in, ona sama w głębi serca żywiła szczególną niechęć do objęcia tronu przez księcia Shigehito, natomiast wspierała kandydaturę tego drugiego księcia, Go-Shirakawy, potajemnie rekomendując go byłemu cesarzowi. Powodem była jej wiara, że przedwczesna śmierć cesarza Konoe nastąpiła wskutek klątwy rzuconej na niego przez emerytowanego cesarza Sutoku.
Nic dziwnego, że z tego powodu gorycz byłego cesarza Sutoku jeszcze bardziej przybrała na sile.
2. PIELGRZYMKA BYŁEGO CESARZA DO KUMANO I TAMTEJSZA WYROCZNIA
Zimą drugiego roku ery Kyuju (1155) klasztorny cesarz Toba udał się z pielgrzymką do Kumano. Gdy modlił się o pomyślność w życiu obecnym i przyszłym przed głównym sanktuarium Shojoden, zdarzyło się coś, co wymykało się granicom snu i jawy. O północy drzwi sanktuarium uchyliły się i ukazała się drobna dłoń, delikatna, biała. Dłoń ta trzykrotnie obróciła się wnętrzem do góry, a następnie w dół.
Zdumiony emerytowany cesarz Toba wezwał ascetę prowadzącego pielgrzymkę, oraz swoich dworzan. Uznawszy to objawienie za cudowny znak, zapragnął zwrócić się do bóstwa z prośbą o radę.
Sprowadzono najlepsze medium z górskich sanktuariów, była nim Iwaka-no-ita, pochodząca z prowincji Mimasaka. Emerytowany cesarz wyraził życzenie : Wydarzyło się tutaj coś tajemniczego. Wywróż mi jakie jest tego znaczenie.
Iwaka-no-ita zaczęła przywoływać bóstwo w połowie Godziny Tygrysa (3:00-5:00), lecz do południa nie nastąpiło żadne objawienie. Wówczas ponad osiemdziesięciu wiekowych i zasłużonych górskich ascetów wyrecytowało cudowną Sutrę Hannya i długo się modliło.
Medium, rzuciło się na ziemię i oddało żarliwej modlitwie. Gdy zgromadzeni wpatrywali się z wytężoną uwagą, wydało im się, że bóstwo w nie wstąpiło. Ukazawszy wyraźne oznaki boskiej obecności, medium zwróciło się ku emerytowanemu cesarzowi, wyciągnęło prawą dłoń i odwróciło ją, po czym odwróciło ponownie, pytając : A cóż powiesz na to ?
Emerytowany cesarz, uznawszy to za prawdziwą wyrocznię bóstwa, zsunął się ze swego siedziska i ze złożonymi dłońmi rzekł : O to właśnie pytałem. Co to może oznaczać? Wówczas bóg przemówił przez medium : Jesienią przyszłego roku czeka cię śmierć. Potem świat odmieni się tak, jak odwraca się ta dłoń.
Słysząc to, emerytowany cesarz i jego towarzysze zapłakali, a Jego Wysokość zapytał : Cóż zatem można uczynić, by przedłużyć me życie?
Na to pytanie bóg odrzekł : Taka jest jego karma, nie można tego zmienić. Nic nie mogę dla niego uczynić. – Po czym odszedł.
Wszyscy zgromadzeni, możni i prosty lud, wysoko i nisko urodzeni, w pokorze dotykali czołami ziemi. Jakże przygnębiony musiał czuć się w głębi serca emerytowany cesarz! Podczas niedawnej pielgrzymki żywił nadzieję, że w dowód łaski długiego życia, trwającego niczym Niebo i Ziemia, jeszcze wielokrotnie będzie zdobił swe nakrycie głowy liśćmi drzew Nagi, w chramie Kirime Ooji. Teraz myślał z rozpaczą : To ostatni raz, gdy składam ofiary w trzech świątyniach Kumano.
Podczas gdy jego towarzysze przebłagiwali Bóstwo recytacją świętych sutr, on jedynie modlił się : W obliczu śmierci, całym sercem wzywam Buddę, oby udało mi się odrodzić w Raju.
Widok orszaku cesarskiego w drodze powrotnej poruszał serca do głębi.
3. ŚMIERĆ EMERYTOWANEGO CESARZA TOBY
Tak dobiegł końca ów rok. Dwudziestego siódmego dnia czwartego miesiąca roku następnego nastąpiła zmiana ery i nadano jej nazwę Hogen. Od tego czasu emerytowany cesarz zaczął podupadać na zdrowiu. Choć niektórzy powiadali, że przyczyną był zapewne jedynie ciężar żałoby po śmierci cesarza Konoe, który odszedł jesienią poprzedniego roku, jednak ci, którzy towarzyszyli mu w podróży do Kumano, pamiętali wydarzenia, do których tam doszło.
W rzeczywistości dotknęła go śmiertelna choroba będąca zapłatą za jego dawne czyny. Stan emerytowanego władcy pogarszał się z każdym dniem, z upływem czasu malała nadzieja na poprawę. Dwunastego dnia szóstego miesiąca Bifukumon-In obcięła włosy i wstąpiła do stanu zakonnego w pałacu Jobodai-in w Toba, oddając się modlitwom za ich pomyślność w tym i przyszłym życiu.
Bifukumon-in wyprzedziła innych na drodze pożegnania. Mówi się, że zdecydowała się na ten krok w głębokim smutku wywołanym pogarszającym się stanem zdrowia emerytowanego cesarza, z nim to bowiem złożyła najuroczystsze śluby, iż będą żyć i umierać razem.
Jako jej nauczyciel buddyjskich przykazań przybył święty mąż z Mitaki, mnich Kanku. Wszystko to budziło współczucie i wzruszenie. Dla emerytowanego cesarza, z powodu boskiego objawienia, nie było już ani modlitwy, ani ratunku. Pozostały jedynie obrzędy religijne mające prowadzić go do osiągnięcia Oświecenia.
Drugiego dnia siódmego miesiąca zmarł pierwszy emerytowany cesarz Toba. Jego śmierć w wieku pięćdziesięciu czterech lat była godna ubolewania, chociaż nie było w tym nic dziwnego, ani niespotykanego. Wszak nietrwałość jest losem wszystkich rzeczy, a śmierć nieuchronnym prawem istot żywych, to jednak, wszyscy pogrążyli się w żałobie głębszej nawet niż ta po stracie ojca czy matki, podobnie do chwili, gdy niebo ciemnieje, a słońce i księżyc tracą swój blask,
Kiedy Budda, by ukazać prawdę o nieuchronnej śmierci istot żywych, nauczał w gaju drzew Sal o swym pozornym odejściu w Nirwanę, zarówno bogowie, jak i ludzie odczuwali smutek. Ów piętnasty dzień drugiego miesiąca, w którym wstąpił do Nirwany, przyniósł żal wszystkim pięćdziesięciu dwóm rodzajom istot żywych.
Podobnie drugiego dnia siódmego miesiąca wszyscy na dworze, od wysokich rangą po najniższych, pogrążyli się w smutku po śmierci Pierwszego Emerytowanego Cesarza. Nawet pozbawione świadomości rośliny i drzewa zdawały się przybierać barwy żałoby. O ileż bardziej musiały to odczuwać osoby, które przez lata służyły u jego boku !
A mówić o bólu jego małżonki Bifukumon-in byłoby rzeczą daremną. Wcześniej zasiadała u boku cesarza na złotym podwyższeniu, zwrócona ku niemu za parawanem zdobionym klejnotami. Teraz, w świetle lampy, nie towarzyszył jej nawet cień, a na poduszkę spadały jedynie łzy tęsknoty za tym co minęło.
Jego stary szlafrok pozostał na pustym łóżku, budząc ból serca, a ona wciąż miała przed oczami jego obraz sprzed lat, nie zapomniała o nim niczego. Pomyślała : My, istoty tego świata materialnego, czy szlachetni, czy pospolici, wysoko czy nisko urodzeni, nie różnimy się od siebie. W tym nietrwałym świecie królowie i rolnicy są tacy sami. Co więcej, Budda, ten, który objawił boskie oświecenie, ukazał prawidła rządzące przyczyną i skutkiem, a wielki mędrzec Sariputta, uczeń Buddy, wyjaśnił, jak czyny z poprzedniego wcielenia wpływają na los. Skoro tak się sprawy mają, śmierć nie powinna dziwić ludzi prostych i niskiego stanu, takich jak my, a jednak, skoro do zeszłorocznego smutku dołącza teraz nowa boleść, cóż mam począć ?
4. SUTOKU PRZYGOTOWUJE SIĘ DO REBELII
W tym właśnie pełnym niepokoju czasie zaczęto mówić, że emerytowany cesarz Sutoku ma podejrzane zamiary. W rezultacie w jego rezydencji zapanowało poruszenie, a w pałacu cesarskim też nie było spokojnie. Cesarz Toba odszedł, między Sutoku a Bifukumon-in z pewnością wybuchnie spór. – Szeptali między sobą ludzie.
W tak napiętej sytuacji nadeszły wieści, że w pałacu Sanjo ukrywają się wojownicy Sutoku, być może nawet wspięli się oni na wzgórze i z gałęzi drzewa szpiegowali rezydencję cesarską Takamatsu-dono, położoną u zbiegu ulic Anegakoji i Nishi-Toin, w której przebywał cesarz Go-Shirakawa.
W związku z tym trzeciego dnia siódmego miesiąca wydano rozkazy Minamoto Yoshitomo, lordowi prowincji Shimotsuke. Wezwał on i aresztował urzędnika Shokemmotsu, Fujiwarę Mitsusadę, oraz dwóch wojowników, pełniących straż w pałacu Sanjo, po czym poddano ich przesłuchaniu. Zarówno w czasie choroby pierwszego emerytowanego cesarza Toba, jak i po jego śmierci, nie tylko krążyły pogłoski o buncie, ale też ze wszystkich stron ściągali żołnierze, na koniach i wozach, zwożono broń oraz zapasy, a także dochodziło do wielu innych podejrzanych zdarzeń.
Nowy emerytowany cesarz, Shin-In Sutoku, nieustannie rozmyślał : Choć od dawna następstwo tronu nie zawsze przypadało oficjalnemu spadkobiercy, kluczowy był wybór człowieka zdolnego, przy jednoczesnym uwzględnieniu pozycji rodu jego matki. W tej sytuacji głęboki żal budzi we mnie fakt, że tron przypadł cesarzowi Konoe jedynie z powodu uczucia, jakim cesarz Toba darzył jego matkę, przecież to książę Shigehito powinien był objąć władzę po śmierci poprzedniego cesarza Konoe. A tymczasem, wbrew rozsądkowi i wszelkim oczekiwaniom, ponownie go pominięto na rzecz czwartego księcia. To doprawdy upokarzające. Rozgoryczony, szukał ukojenia, rozwiązania, pytając swych najbliższych dworzan: Co mam począć?
Uji no Sadaijin Yorinaga, Fujiwara no Yorinaga, był trzecim synem Fujiwary Tadazane, znanego jako Chisoku-In Zenko Denka. Spośród synów tego dostojnika, który przyjął buddyjskie święcenia, to właśnie Yorinaga cieszył się szczególnymi względami ojca. Oprócz nieskazitelnego charakteru wyróżniał się on biegłością w języku chińskim i japońskim, doskonale znał dworskie ceremonie i zwyczaje, posiadł wiedzę historyczną dotyczącą własnego kraju i państw ościennych, słynął z talentu literackiego, Jako ważny urzędnik dworski, był biegły w tajnikach wszelkich dziedzin wiedzy, posiadał kompetencje, by objąć urząd regenta. Starszym bratem Yorinagi był Hosshoji-dono Fujiwara Tadamichi. Yorinaga lekceważył poetycki talent i kunszt kaligraficzny swego starszego brata mawiając: Poezja to rozrywka dla próżniaków, nie jest to umiejętność kluczowa na dworze. Kaligrafia to tylko chwilowa zabawa, mądry urzędnik niekoniecznie musi w niej znajdować upodobanie.
W tym duchu poświęcił się przede wszystkim zgłębianiu chińskich klasyków. Pod kierunkiem Shinzeiego bez reszty oddawał się nauce. Kierując się zasadami życzliwości, prawości, właściwego postępowania, mądrości i szczerości, rozstrzygał kwestie nagród i kar, oraz zaszczytów i zasług, wykazując się głębokim zrozumieniem sztuki rządzenia. Ponieważ skrupulatnie oceniał dobre i złe uczynki, zarówno możnych, jak i prostego ludu, współcześni nadali mu przydomek Srogiego Sadaijina. Choć budził spory lęk, w rzeczywistości odznaczał się szlachetnym usposobieniem. Jeśli nawet niski rangą służący, czy poganiacz wołów, odpowiadając za jakieś przewinienie, przedstawił rozsądne wyjaśnienie, Yorinaga wnikliwie je badał, a gdy okazywało się, że oskarżony jest niewinny, wyrażał swój żal z powodu niesprawiedliwego zarzutu.
Również podczas załatwiania spraw państwowych, w Sali Rady Stanu, w cesarskim pałacu, gdy sekretarz lub urzędnik, po upomnieniu, wyjaśnił, że jednak nie popełnił zarzucanego mu błędu, a Sadaijin Yorinaga uznał swoją pomyłkę, to natychmiast ustępował, pisał list z przeprosinami i wręczał go owemu człowiekowi. Gdy ów człowiek z szacunku nie chciał go przyjąć, Sadaijin mówił : To list z przeprosinami, który uznałem za stosowne ci wręczyć, po prostu go weź ! Czyż nie będzie zaszczytem dla rodu, jeśli podwładny urzędnik otrzyma list z przeprosinami od swego najwyższego zwierzchnika ?
Jak głosi przekaz, po takim poleceniu podwładny z szacunkiem przyjmował pismo. Wynikało to z faktu, że Sadaijin Yorinaga nie miał sobie równych w jasnym dostrzeganiu tego, co słuszne i niesłuszne, oraz w odróżnianiu dobra od zła. Ludzie go podziwiali, a jego ojciec, Zenko Denka, Fujiwary Tadazane, również uważał go za człowieka wielkiej wartości.
Dwudziestego szóstego dnia dziewiątego miesiąca szóstego roku ery Kyuan (1150) Yorinaga został mianowany Głową Rodu, a dziesiątego dnia pierwszego miesiąca następnego roku otrzymał dekret emerytowanego cesarza o mianowaniu go na stanowisko Nairana, inspektora dokumentów cesarskich. Ludzie patrzyli na to z niepokojem, mówiąc : To pierwszy raz, kiedy, pomijając regentów, czy kanclerzy, jeden z Trzech Ministrów został mianowany Nairanem ! Ale ponieważ była to decyzja Jego Wysokości, ojca Yorinagi, nawet władca nie narzucał w tej sprawie własnego zdania.
Jako że wydawało się prawdopodobne, iż Yorinaga i tak ostatecznie będzie rządził państwem, dworzanie przyjęli to bez krytyki. Jednak jego starszy brat Hosshoji-dono, Fujiwara Tadamichi, który był kanclerzem jedynie z nazwy i nie brał żadnego udziału w sprawach państwowych, traktując je tak, jakby go nie dotyczyły, był szczególnie oburzony i często powtarzał, z wyrazem ironii w głosie : Aby państwo powróciło do prostoty i prawości teraz, gdy obecny cesarz wstąpił na tron, być może powinien on przyjąć rezygnację kanclerza, a funkcję tę powierzyć Nairanowi , Głowie Rodu ? Tak czy inaczej, oczekuję na cesarską decyzję ! - Nikogo to nie oburzało, ponieważ ów kanclerz Tadamichi odznaczał się gładkim obejściem w każdej sytuacji i wszyscy go podziwiali.
Jego Ekscelencja Kanclerz Fujiwara Tadamichi, oraz Sadaijin Fujiwara Yorinaga byli braćmi, a ponadto utrzymywali poprawne relacje, zgodnie z wcześniejszym porozumieniem o honorowaniu więzi adopcyjnej łączącej ojca z synem. Jednakże później słyszano, że nie układało im się najlepiej.
Zawarcie adopcji : Starszy brat, Tadamichi, przez długi czas nie mógł doczekać się męskiego potomka i dziedzica. Aby zapewnić ciągłość linii i zatrzymać przywództwo w rodzie, w 1125 roku zaadoptował swojego o 23 lata młodszego, rodzonego brata, Yorinagę.
Cofnięcie adopcji : Sytuacja zmieniła się drastycznie, gdy Tadamichi przekroczył 40 rok życia i na świat zaczęli przychodzić jego biologicznie synowie. Pragnąc, aby to jego rodzone dzieci przejęły prestiżowe stanowiska regentów Sessho i Kampaku, oraz przywództwo nad klanem, Tadamichi anulował adopcję Yorinagi.
W tej sytuacji Sadaijin Yorinaga rozmyślał : Pierwszy emerytowany cesarz Toba nie żyje, a nowy emerytowany klasztorny cesarz Sutoku pragnie osadzić na tronie swego syna, pierwszego księcia Shigehito i rządzić krajem według własnego uznania.
Dlatego też często odwiedzał Sutoku i pozostawał u niego na noc, dzięki czemu emerytowany cesarz zaczął na nim polegać i szczerze z nim rozmawiał : […]
Choć sam nie posiadałem szczególnych cnót, urodziłem się jako następca tronu, dzięki zasługom zgromadzonym w poprzednim wcieleniu i poprzez praktykowanie Dziesięciu Cnót. Mimo, że świat pogrążył się w upadku, a ludzkie uczucia osłabły, dostąpiłem zaszczytu objęcia władzy nad cesarstwem. Później zmuszono mnie do abdykacji. Jeśli mam zająć miejsce w poczcie szanowanych emerytowanych cesarzy, to właśnie Shigehito powinien był znaleźć się w gronie władców. Tymczasem wyprzedził go ten czwarty książę, pozbawiony zarówno wykształcenia, jak i umiejętności wojskowych. Obaj, ja ojciec i mój syn Shigehito, pogrążyliśmy się w smutku. Za życia mojego ojca, zmarłego emerytowanego cesarza Toba, przez dwa lata nie mogłem podjąć żadnych działań. Teraz, gdy dawny władca odszedł na wieczny spoczynek, jakież skrupuły miałyby powstrzymać mnie przed przejęciem rządów ? Byłoby to przecież zgodne z wolą bogów i nie sprzeciwiałoby się pragnieniom ludu.
Minister Lewicy, Saidaijin Yorinaga, rozważał w myślach : Jeśli ten cesarz obejmie rządy, nie ma wątpliwości, że zostanę regentem. - Zachęcał go więc : Oczywiście, to o czym mówi Wasza Cesarska Wysokość jest jak najbardziej słuszne.
Gdy zatem emerytowany cesarz Sutoku, myśląc o realizacji tego planu, ogłosił zamiar opuszczenia swojej rezydencji cesarskiej willi Tanaka w Toba, mieszkańcy stolicy, od najniższych do najwyższych stanów, przeczuwając, że musi wydarzyć się coś niezwykłego, choć jeszcze nie rozumieli co, zaczęli wynosić swój dobytek i cenne przedmioty, by ukryć je w bezpiecznych miejscach. Gdy bramy i drzwi zamknięto, a ludzie gromadzili zapasy i broń, lamentowali jeden przed drugim :
Cóż to za sytuacja ? Nawet jeśli Shin-In Sutoku zdoła przejąć władzę w kraju, to podjęcie takiej próby, zaledwie dziesięć dni po śmierci emerytowanego cesarza, jest niebezpiecznym czynem i nie można przewidzieć jaka będzie opinia i reakcja duchów przodków w sanktuariach Ise. W oczach nas, zwykłych ludzi, jest to również postępowanie niewłaściwe. W czasach, gdy układ gwiazd ponad chmurami zwiastuje spokój, a w granicach państwa panuje cisza i ład, wywoływanie takiego zamętu i przewracanie porządku do góry nogami jest godne ubolewania.
5. ROZMIESZCZENIE SIŁ CESARSKICH; POJMANIE CHIKAHARU I JEGO LUDZI
Gdy wieści o tym dotarły do Pałacu Cesarskiego, jacyż to wojownicy zostali wezwani i przybyli piątego dnia tego samego miesiąca?
Minamoto no Yoshitomo, gubernator prowincji Shimotsuke,
Minamoto no Yoshiyasu, nowy porucznik z Mutsu,
Taira no Motomori, porucznik z Aki,
Minamoto no Suezane, porucznik z Suo,
Minamoto no Koreshige, porucznik z Oki,
Taira no Sanetoshi, porucznik,
Fujiwara no Suketsune, porucznik Kebiishi.
Wszyscy wymienieni wojownicy przybyli do pałacu panującego cesarza Takamatsu-dono, prowadząc wojska liczne niczym chmury i mgły.
Wezwano ich na południowy dziedziniec, gdzie Fujiwara no Michinori, znany jako Shinzei Shonagon, ogłosił cesarski rozkaz Jego Wysokości Go-Shirakawy : Od śmierci Emerytowanego Cesarza, która nastąpiła drugiego dnia tego miesiąca, wojownicy szykujący broń i zapasy, oraz ściągający do stolicy ze wszystkich stron blokują drogi, powodując niebywały chaos. Każdy, kto nosi broń, musi zostać schwytany i doprowadzony tutaj.
Klęczący na dziedzińcu wojownicy wysłuchali dalszych rozkazów : Yoshitomo i Yoshiyasu – pozostańcie w Pałacu i strzeżcie Cesarza. Pozostali z was, porucznicy Kebiishi, udajcie się na wyznaczone punkty kontrolne !
Przyjąwszy rozkazy, wyruszyli w drogę, porucznik z Aki, Motomori, na trakt Uji, porucznik z Suo, Suezane, na trakt Yodo, porucznik z Oki, Koreshige, na trakt Awadaguchi, porucznik Sanetoshi, na trakt Kukume, a porucznik Suketsune, na przełęcz Ooeyama.
Tej nocy Dainagon Fujiwara no Koremichi oraz inni wysocy urzędnicy trzeciej rangi i wyższej zebrali się na naradę i zarządzili aresztowanie oraz wygnanie wszystkich zamieszanych w bunt. Zarządca dworu następcy tronu, lord Minamoto no Tameyoshi, został wezwany z pałacu Toba, ale nie przybył, tłumacząc się przeziębieniem. Następnego dnia, szóstego, Taira no Motomori wyruszył w stronę Uji, a porucznicy Kebiishi udali się do punktów kontrolnych.
Motomori miał na sobie zbroję przewiązaną sznurami z bladożółtego jedwabiu, założoną na szatę kariginu w kolorze morskiej zieleni, oraz hełm zdobiony srebrnymi gwiazdami. W dłoni trzymał łuk owinięty podwójną warstwą rattanu, a jego strzały miały lotki z białych piór jastrzębiego ogona w czarne cętki. Dosiadał czarnego konia z siodłem pokrytym czarną laką. Na czele oddziału stu konnych Motomori ruszył na południe traktem Yamato. W pobliżu pierwszego mostu przy świątyni Hosshoji natknął się na dziesięciu uzbrojonych wojowników konnych, oraz ponad dwudziestu innych żołnierzy, konnych i pieszych, w zbrojach i z pełnym uzbrojeniem. Wszyscy zmierzali do stolicy. Gdy Motomori zapytał : Z jakiej prowincji są ci ludzie i dokąd zmierzają ? - Usłyszał w odpowiedzi : To ludzie z sąsiedniej prowincji, którzy przybyli, by stawić się do służby. Niedawno usłyszeli o niepokojach w stolicy i próbują dowiedzieć się, o co chodzi. Motomori wystąpił naprzód i przemówił : Do wiadomości Cesarza dotarło, że od śmierci Pierwszego Emerytowanego Cesarza Toba do stolicy napływają różni wojownicy. Wyruszamy, by obsadzić punkty kontrolne. Jeśli zmierzacie do Pałacu Cesarskiego, chodźcie ze mną, upoważnionym wysłannikiem Jego Wysokości. Jeśli tego nie uczynisz, nie pozwolę ci przejechać. – A potem się przedstawił : Nazywam się Taira Motomori, dowódca oddziału policji cesarskiej kebiishi z prowincji Aki, drugi syn Tairy Kiyomoriego lorda Aki, wnuk Tairy Tadamoriego, Ministra Sprawiedliwości, jestem potomkiem cesarza Kammu w trzynastym pokoleniu. Mam siedemnaście lat.
Z drugiej strony wystąpił naprzód mężczyzna wyglądający na starszego rangą dowódcę. Na karignu w kolorze indygo nosił zbroję w białym kolorze z deseniem indygo i żółtymi plecionkami, w kołczanie miał strzały opierzone czarnymi piórami jastrzębia, trzymał łuk owinięty rattanem, oraz pokryty laką. Dosiadał jasnogniadego konia w siodle pokrytym laką i inkrustowanym masą perłową. Ów wojownik powiedział : Choć jestem niegodny, nie jest tak, bym, niczym zwykły człowiek, nie posiadał rodowodu. Jestem Uno Shichiro Minamoto Chikaharu, syn Chikahiro, zastępcy zarządcy prowincji Shimotsuke, wnuk Yoriharu, wiceministra w Urzędzie Spraw Wewnętrznych, potomek w czwartym pokoleniu Yorichiki, lorda Yamato i młodszego brata Yorimitsu, lorda Settsu. Jestem potomkiem Rokusonō w siódmym pokoleniu, a w linii prostej cesarza Seiwy w dziewiątym pokoleniu. Długo żyłem w odległym zakątku prowincji Yamato, lecz nie utraciwszy sławy wojownika i otrzymawszy wezwanie od Sadaijina, przybywam, by stanąć po stronie Shin-Ina Sutoku. Jako że ród Genji nie służy dwóm panom, nie mogę udać się z wami do Pałacu Cesarskiego, nawet jeśli istnieje taki rozkaz cesarski.
Kończąc mówić spiął konia ostrogami, by ruszyć dalej, Motomori próbował otoczyć go i zaatakować wraz ze swoim oddziałem stu jeźdźców, jednak Chikaharu, ani chwili nie zawahał się, podniósł łuk i wypuszczał strzałę za strzałą w stronę nadciągających przeciwników. Szereg jeźdźców rodu Heike zachwiał się, rażony nagle jego strzałami. Gdy dziesięciu konnych wojowników ustawiło się w szyku i po chwili runęło na przeciwników z okrzykiem bojowym Etariyaoh, wojownicy Heike, uznawszy zapewne, że nie zdołają im sprostać, wycofali się na północny kraniec świątyni Hosshoji.
6. POJMANIE CHIKAHARU I INNYCH
Gdy wieść o starciu Motomoriego z silnym oddziałem rebeliantów dotarła do pałacu Takamatsu, wojownicy zaczęli tam tłumnie przybywać, zgłaszając swą gotowość do walki i wołając : Ja też ! Ja też !
Motomori wszedł na podwyższenie i wydał następujący rozkaz : Widzicie przed sobą wszystkich nieprzyjaciół, nie ma za nimi żadnych posiłków. Skoro przeważamy liczebnie, chwytajcie ich i obalajcie, bierzcie każdego żywcem, by ukazać ich oblicza Cesarzowi, o mężowie z prowincji Ise i Iga !
Na ten rozkaz wojownicy z rodów Ito i Saito ruszyli do ataku z obu stron, z lewej i prawej. Grupy liczące po pięciu, sześciu, czy nawet siedmiu, lub ośmiu jeźdźców rzucały się na każdego z przeciwników, przygniatając go swym ciężarem. Chikaharu, choć niezłomny duchem, nie zdołał nawet odebrać sobie życia i został pojmany. Doprawdy, nie bez racji powiada się, że losy spraw cesarskich są nieodwracalne.
Po schwytaniu szesnastu głównych buntowników Motomori przerwał działania, pozostawił strzały tkwiące w rękawie swojej zbroi, od strony zwróconej ku wrogowi i splamiony krwią płynącą z ran wielu swoich ludzi, udał się do pałacu. Złożywszy meldunek, ponownie wyruszył na trakt Uji.
Jeśli chodzi o Chikaharu, to po obwiezieniu go przez teren Północnego Garnizonu pałacu, osadzono go w Więzieniu Zachodnim. Cesarz był tak zadowolony, że jeszcze tej samej nocy zorganizował ceremonię nadania rangi, podczas której przyznał Motomoriemu rangę Shoshiinoge, starszy czwarty stopień niższej klasy. W dokumencie potwierdzającym rangę zapisano, że jest to nagroda za schwytanie i doprowadzenie Uno Shichiro Chikaharu, oraz szesnastu innych buntowników.
WYKRYCIE BUNTU BYŁEGO CESARZA, JEGO MODLITWY O BOSKIE WSPARCIE ORAZ OPINIA NAIDAIJINA SANEYOSHIEGO
Tymczasem, ósmego dnia miesiąca, Dainagon Fujiwara no Koremichi, lord pałacu, oraz zarządca dworu następcy tronu lord Fujiwara Muneyoshi udali się do pałacu, gdzie postanowiono, że Sadaijin Fujiwara Yorinaga zostanie skazany na wygnanie. Decyzję tę podjęto, gdyż fakt buntu był już oczywisty. Okoliczności przedstawiały się następująco : dotarły wieści, że Sadaijin umieścił pewnego mnicha w pałacu Higashi-Sanjo i polecił mu odprawianie ezoterycznych rytuałów oraz rzucenie klątwy na pałac cesarski Takmatsudono. W związku z tym Minamoto Yoshitomo, lord prowincji Shimotsuke, otrzymał rozkaz sprowadzenia owego mnicha.
Gdy dotarł do pałacu Sanjo stwierdził, że bramy i drzwi są zamknięte i nie otwierają się nawet na pukanie. Wdarł się więc do środka przez furtkę znajdującą się na południe od zachodniego muru. Mijając chramy Tsunoburi i Hayabusa natknął się na mnicha odprawiającego rytuały przy ołtarzu ustawionym przed studnią Chimaki. Był to mnich ze świątyni Miidera, zwany Sagami Ajari Shoson. Z pewnością usłyszał wezwanie : Z cesarskiego rozkazu chodź z nami ! - Ale nie wydał z siebie nawet żadnego dźwięku.
Dwóch wojowników podeszło i podniosło go, ciągnąc za lewe i prawe ramię, lecz on nie chciał wyprostować zgiętych łokci, odznaczał się siłą godną króla Dewów.
Skoro tak, postąpcie z nim zgodnie z prawem ! - Gdy tylko padły te słowa nadbiegło kilku wojowników, chwycili go, powalili na ziemię i związali, po czym zabrali do pałacu, zabierając ze sobą również wizerunek bóstwa, do którego się modlił, oraz list od Sadaijina i inne dokumenty. Archiwista Jibu no Daibu Masayori, oraz oficer straży cesarskiej Toshinari otrzymali rozkaz przesłuchania go i ustalenia szczegółów. Mnich twierdził jednak, że sprawa nie ma większego znaczenia. Choć utrzymywał, że modlił się o zgodę między Kanclerzem a Sadaijinem, treść listu od Sadaijina mówiła co innego.
W liście tym napisano:
Zatwierdzam sprawę rytuału składania ślubów Niebu, wróżenia z woli bóstw ziemi oraz wyboru pomyślnego dnia w oparciu o układ gwiazd. Fakt, że w obecnych okolicznościach i w miejscu chronionym przez Buddów, wszechmocnych w kwestii nagrody i kary, odprawione zostaną te niezrównane, ezoteryczne obrzędy, by pozyskać ich przychylność, jest godny najwyższego uznania i zgodny z wolą cesarską. Słyszałem, że gdy mnich Eryo włożył w swe działania cały wysiłek, osadził cesarza Seiwę na tronie; a gdy Son-I wymierzył miecz mądrości, sprowadził karę na Masakado. Tak właśnie objawia się ochrona ze strony sił widzialnych i niewidzialnych w sytuacjach, w których ludzka moc okazuje się niewystarczająca. Skoro zatem z należnym szacunkiem i całkowitą szczerością, stawiamy sobie szlachetny cel, jakże moglibyśmy nie urzeczywistnić naszego głębokiego pragnienia ? Czyż moglibyśmy, pokonując znienawidzonych wrogów i postępując zgodnie z ustaleniami dworskich urzędników, działać wbrew właściwemu, naturalnemu porządkowi ? Nadszedł czas, by czym prędzej rozwiać wszelkie urazy. Nie ulega wątpliwości, że sprawisz, iż światło znów zajaśnieje nad twoją świątynią.
Z wyrazami głębokiego szacunku, Fujiwara Yorinaga.
Drugi dzień siódmego miesiąca
W odpowiedzi do : Czcigodnego Myoo-in Sagami Ajari.
Jak ustalono, wspomniane wyżej obrzędy dotyczyły bóstw Ususama i Kongo Doji, a także obejmowały ofiary i modły do Shotena. To właśnie dzięki nim potwierdził się fakt wybuchu rebelii Shin-ina. Oprócz tego doniesiono, że Sadaijin pozyskał jako dowódców swej armii Taira Tadamasę, zastępcę naczelnika Urzędu ds. Koni, oraz Tada no Kurando Yorinoriego, syna nieżyjącego już byłego gubernatora prowincji Sado, Yukikuniego i innych.
W związku z tym cesarz Go-Shirakawa polecił urzędnikowi Jibu no Daibu Masayoriemu wezwać ich. Morotsune , urzędnik rangi piątej, udał się niezwłocznie tam, gdzie przebywali Taira no Tadamasa i Minamoto Yorinori, i przekazał im wezwanie, ale obaj odmówili przybycia, tłumacząc : Obecnie pełnimy służbę w pałacu Uji.
Ponieważ w tym dniu przypadała siódma doba po śmierci zmarłego cesarza, wydano polecenie wspomnianemu Morotsune, aby w pałacu Tanaka Toba odprawiono buddyjskie nabożeństwo żałobne za zmarłego cesarza. Fakt, iż klasztorny cesarz Sutoku nie wziął w nim udziału, mimo że przebywał w pałacu Tanaka, wzbudził tym większe podejrzenia. Gdy dał jeszcze do zrozumienia, że zamierza udać się do stolicy, zarządca Lewej Części Stolicy, lord Norinaga, zwrócił się do niego tymi słowami : Ludzie zapewne uznają za podejrzany Twój wyjazd, zanim jeszcze upłynie czterdzieści dziewięć dni od śmierci dawnego cesarza. Co więcej, jak możesz nie okazywać szacunku niewidzialnym bóstwom i Buddom ?
Widząc, że takie perswazje nie przynoszą skutku, lord Norinaga, nie mając innego wyjścia, udał się do lorda Tokudaiji Saneyoshiego, piastującego urząd Naidaijina i zdał mu relację z zamiarów Sutoku. Zdumiony Naidaijin rzekł : Docierały do mnie dyskretne informacje, jakoby Sadaijin namawiał go do tego, lecz uważałem je za nieprawdziwe. Ach, cóż to za marny pomysł ! Choć żyjemy w czasach upadku, los cesarza, z racji jego natury, wykracza poza pojmowanie zwykłych ludzi, jest on bowiem dziełem bogini Amaterasu oraz bóstw świątyni Hachimana. Choć nasz kraj to kraina rozległa, złożona z miejsc drobnych niczym rozrzucone ziarna prosa, jest to wszak Kraj Bogów. Spośród ponad siedmiu tysięcy bóstw istnieje trzydzieści, które każdego dnia na zmianę czuwają nad Domem Cesarskim. Choć dawni władcy, w swoich czasach, uznawali młodszych braci i bratanków za osoby niższe rangą, obecna sytuacja nie jest pierwszym przypadkiem, w którym przy wyznaczaniu następcy pominięto kwestię starszeństwa. Jeśli po powierzeniu swego losu woli Niebios sprawy nie toczą się po jego myśli, powinien wstąpić do stanu duchownego, lub uczynić coś podobnego i odciąć się od wielkiego świata. Przede wszystkim jednak, jeśli odejdzie, nie dopełniwszy czterdziestu dziewięciu dni żałoby po śmierci poprzedniego władcy, spełnienie jego najskrytszego pragnienia stanie się niemożliwe. Z pewnością będzie tego żałował.
W związku z tym doradził mu, by potajemnie obserwował Sutoku, wyczekując sprzyjającej chwili i wówczas delikatnie przedstawił mu tę sprawę.
Norinaga powrócił zatem do pałacu i przedstawił tę opinię, na co Sutoku odparł : To wszystko brzmi bardzo rozsądnie, lecz dama Hyoe no Suke przewidziała kłopoty, według jej przepowiedni spotka mnie nieszczęście jeśli pozostanę w tym pałacu. Zamierzam wyjechać, by go uniknąć. Nie mam na myśli niczego innego.
Widząc, że władca nie chce słuchać, Norinaga nie nalegał dalej. Dziesiątego dnia siódmego miesiąca klasztorny cesarz Sutoku wysłał do Uji urzędnika z rozkazem, by sekretarz piątej rangi Minamoto Morotsune wezwał Tairę Tadamasę i Minamoto Yorinoriego. Gdy wiadomość tę przekazano Sadaijinowi, ten odpowiedział, że natychmiast przybędzie wraz z nimi.
Jedenastego dnia, oczywiście głęboką nocą, Sutoku opuścił pałac Tanaka i udał się do rezydencji byłej Kapłanki Świątyni Kamo w Shirakawie. Oficjalnie ogłoszono to jako przenosiny samej Kapłanki Świątyni Kamo. Wśród najważniejszych osób towarzyszących mu w tej podróży znaleźli się:
Fujiwara Norinaga, zarządca lewej strony stolicy,
Fujiwara Sanekiyo, zastępca naczelnika stajni cesarskich prawej strony,
Fujiwara Yorisuke, były gubernator prowincji Yamashiro,
Taira Iehiro, urzędnik piątej rangi straży lewej bramy, oraz jego syn Taira Mitsuhiro.
EMERYTOWANY CESARZ SUTOKU WZYWA TAMEYOSHIEGO, SPRAWA UNOMARU
W owym czasie 60 letni Minamoto Tameyoshi, porucznik straży cesarskiej z Rokujo, w szóstym pokoleniu potomek Rokusono, Minamoto no Tsunemoto, wnuk mnicha świeckiego Minamoto Yoriyoshiego z Iyo, oraz czwarty syn Hachimana Taro Yoshiie, znany historycznie jako Minamoto no Yoshiie, otrzymał wezwanie do pałacu cesarskiego, lecz z jakiegoś powodu się tam nie stawił. Tym bardziej zlekceważył wezwanie byłego cesarza Stoku, pozostając bezczynnym, choć wielokrotnie zapewniał, że uda się do pałacu Sanjo, Shirakawa-dono, jednak wciąż tego nie uczynił. W związku z tym lord Fujiwara Norinaga udał się do Rokujo-Horikawa-kan, rodowej posiadłości klanu Minamoto w dzielnicy Horikawa. Gdy przekazał rozkaz emerytowanego cesarza, Tameyoshi nagle zmienił zdanie i rzekł : Skoro idę śladami Yoshiiego, pełniąc funkcję strażnika rodu cesarskiego, słuszne jest, by władca darzył mnie zaufaniem. Jednakże nie brałem dotąd udziału w wojnie, w której sam odegrałbym znaczącą rolę, z wyjątkiem sytuacji, gdy miałem czternaście lat, a mój stryj Yoshitsuna, były gubernator prowincji Mino, wzniecił bunt. Wyruszyłem wówczas przeciwko niemu, gdy zabarykadował się na górze Koga w prowincji Omi. Jego synowie popełnili samobójstwo, zwolennicy uciekli, a sam Yoshitsuna został mnichem, ale ja przekazałem go spętanego cesarzowi. Ponadto, gdy miałem osiemnaście lat, nadeszły wieści, że uzbrojeni mnisi z Nara zamierzają zaatakować stolicę, żywiąc urazę do cesarskiego rodu. Otrzymawszy rozkaz powstrzymania ich, dysponowałem zaledwie garstką żołnierzy, wyruszyłem z zaledwie siedemnastoma jeźdźcami na górę Kurosu i odparłem dziesiątki tysięcy konnych mnichów. Gdy później wybuchały sytuacje kryzysowe, wysyłałem do ich opanowania młodszych wojowników. Wszystko to nie przyniosło mi jednak sławy. Skoro tak się sprawy mają, a ja dobiegłem siedemdziesiątki i nie posiadam doświadczenia wojennego, nie jestem w stanie na nic się przydać. Dlatego też, choć ostatnio często wzywano mnie do pałacu cesarskiego, udawałem chorobę i nie stawiałem się tam. Sama myśl o objęciu teraz dowództwa nad armią budzi we mnie wiele obaw. Pewnego razu, gdy przebywałem w odosobnieniu w świątyni Hachimana, pragnąc spełnienia dawno powziętego zamiaru, otrzymałem boskie ostrzeżenie. Ponadto, pewnej nocy ujrzałem we śnie osiem zbroi przekazywanych w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie : Tsukikazu, Hikazu, Genda ga Ubuginu, Hachiryu, Omodaka, Usugane, Tatenashi oraz Hizamaru.W tym śnie wichura porwała je i rozrzuciła na wszystkie strony. Ta wizja bardzo mnie niepokoi. Usilnie proszę, by Jego Wysokość wyznaczył kogoś innego na dowódcę.
Fujiwara Norinaga ponownie przedstawił swój punkt widzenia : W Sutrze Kongo-hannya znajduje się sławny fragment : >Sny i wizje są niczym bańki na wodzie, czy cienie< , co oznacza, że sny są czymś ulotnym. Co więcej, dla wojownika mówienie o snach i przesądach zakrawa na tchórzostwo. Wstyd byłoby, gdyby wieści o tym rozeszły się publicznie. Jakże więc mógłbyś Panie nie przybyć ?
Na to Tameyoshi odrzekł : Skoro o tym mowa spośród moich synów Yoshitomo to człowiek wychowany na wschodzie, biegły w sztuce wojennej. Nie dość, że sam ją doskonale opanował, to jeszcze wszyscy jego podkomendni są wyborowymi wojownikami, wezwano go też i udał się do pałacu cesarskiego. Jeśli chodzi o pozostałych młodzieńców, to nie dość, że nie mają własnych oddziałów, nie uważam ich również za ludzi, którym należałoby powierzyć urząd dowódcy. To mój ósmy syn, Minamoto Hachiro Tametomo Kanja, przewyższa innych siłą i niezwykłym kunsztem w posługiwaniu się łukiem, lecz z powodu jego nieokiełznanego charakteru wygnałem go w młodości na zachód. Niedawno jednak powrócił. Proszę, wezwijcie go i powierzcie mu zadania wojenne.
Norinaga odparł na to : Skoro tak się sprawy mają, powinieneś osobiście stawić się w Pałacu i o tym opowiedzieć, jakże możesz właściwie odpowiedzieć na dekret emerytowanego cesarza pozostawaniem w domu ? To niewłaściwe i nie przystoi twojej pozycji Panie.
Usłyszawszy to Tameyoshi uznał słuszność słów Norinagi i natychmiast wyruszył w drogę, zabierając ze sobą sześciu synów, od czwartego do dziewiątego:
Shiro Saemona Yorikatę,
Goro Kamon no Suke Yorinakę,
Rokuro Tamemune,
Shichiro Tamenariego,
Chinzei Hachiro Tametomo
oraz Gen Kuro Tamenakę.
Wszyscy udali się do pałacu Shirakawa-dono. Głęboko poruszony Sutoku polecił samurajowi Noto Ienadze, przekazać Minamoto Tameyoshiemu wiadomość o nadaniu mu dwóch posiadłości ziemskich, Iba w prowincji Omi, oraz Aoyagi w prowincji Mino, a także o mianowaniu go zarządcą w urzędzie emerytowanego cesarza, oraz dowódcą wyższej rangi w straży emerytowanego cesarza. Ponadto podarował mu miecz o nazwie Unomaru.
Jeśli chodzi o nazwę tego miecza, Unomaru, to historia przedstawia się następująco : emerytowany cesarz Shirakawa odwiedził ogród przy Świętym Źródle i dla rozrywki obserwował kormorany łowiące ryby. W pewnym momencie jeden z ptaków, uchodzący za wyjątkowo wprawnego, zaczął podrzucać i upuszczać przedmiot o długości dwóch lub trzech stóp, powtórzył tę czynność kilkakrotnie, co wzbudziło zdumienie obserwatorów. Za czwartym, czy piątym razem, ptak ostatecznie chwycił ów przedmiot w dziób. Okazało się, że był to miecz w pochwie, ozdobionej długą, dekoracyjną lamówką. Wszyscy uznali to za cudowne zjawisko, a emerytowany cesarz, widząc w tym nadprzyrodzoną tajemnicę, nadał mieczowi nazwę Unomaru i nakazał jego bezpieczne przechowywanie, uznając go za bezcenny skarb i miecz o duchowej mocy. Miecz ten, przekazany wcześniej przez zmarłego emerytowanego cesarza Shirakawę emerytowanemu cesarzowi Sutoku, ostatecznie trafił w ręce Tameyoshiego. Był to zaiste najwyższy zaszczyt.
Uznawszy, że nadchodząca bitwa będzie jego ostatnią, Tameyoshi polecił pięciu swoim synom przywdziać zbroje odziedziczone po przodkach, sam zaś założył zbroję zwaną Usugane. Ponieważ zbroje noszące nazwy Genda ga Ubuginu, oraz Hizamaru przechodziły z rąk do rąk kolejnych spadkobierców, nakazał swojemu służącemu, Hanazawie, zanieść je do lorda prowincji Shimotsuke Yoshitomo. Tametomo odznaczał się potężniejszą budową ciała niż inni mężczyźni, zwykła zbroja nie pasowała na niego, więc nie mógł jej założyć. Hizamaru, spleciona rzemieniami wykonanymi ze skór z kolan tysiąca byków, być może kryła w sobie ducha byka, który nieustannie dawał o sobie znać, okazując niechęć do noszącego ją wojownika. Dlatego też wyjmowano ją w celu oczyszczenia, czy konserwacji, dopiero po odbyciu rytualnego oczyszczenia i postu. Głęboko poruszające jest uczucie ojca, który wysyła tak cenny skarb synowi, będącemu obecnie jego wrogiem.
PODRÓŻ SADAIJINA FUJIWARY YORINAGI DO STOLICY I JEGO PRZYBYCIE NA MIEJSCE
Tymczasem Sadaijin Fujiwara Yorinaga udał się lektyką do pałacu Shirakawa-dono, jadąc drogą Daigo. Towarzyszyli mu starszy zastępca ministra w Ministerstwie Ceremonii Fujiwara Morinori, jego młodszy brat archiwista piątej rangi Fujiwara Tsunenori, były strażnik pałacowy Hata no Sukeyasu, oraz kilku innych. Polecił dwóm mężczyznom byłemu gubernatorowi prowincji Yamashiro, Shigetsunie, oraz uczonemu urzędnikowi Narinobu, by wsiedli do jego wozu z zaprzęgniętymi wołami i przybyli z Uji, dzięki temu około północy minęli oni obóz Minamoto Motomoriego. Po przybyciu do pałacu Shirakawa-dono Shigetsuna i Narinobu wysiedli i drżąc ze strachu zaczęli opowiadać : Och, jakie to przerażające ! Byliśmy przynętą na demony !
Dziewiątego dnia miesiąca do Pałacu Cesarskiego nadszedł list od Emerytowanego Cesarza Sutoku, przebywającego wówczas w pałacu Tanaka. Posłańcem był Chikahisa ze straży byłego cesarza. Był on synem pałacowego muzyka Chikakaty. W liście napisano :
Po śmierci pierwszego emerytowanego cesarza władze państwowe powinny były odłożyć na bok inne sprawy, by wypełnić obowiązek synowskiej pobożności poprzez obrzędy żałobne i naprawić zaniedbania w dawnych ceremoniach, zamiast tego drogi wypełnia zgiełk walk, a stolicę wrzawa konfliktów. Ci, którzy się w to angażują, zdają się nie zważać na wolę cesarską. Co więcej, ubolewania godne jest niebezpieczeństwo tej sytuacji, przypominające jaskółkę wijącą gniazdo na zasłonie. Błagamy, byś okazał łaskę i niezwłocznie ustanowił nowy rząd, łączący stanowczość z miłosierdziem. Jeśli w kraju zapanuje spokój i bezpieczeństwo, bogowie oraz buddowie świata widzialnego i niewidzialnego otoczą go swą opieką. Z należnym szacunkiem, choć w słowach niedoskonałych.
Dziewiąty dzień siódmego miesiąca.
Wówczas nadeszła odpowiedź z pałacu cesarskiego:
Po zapoznaniu się z listem emerytowanego cesarza zbadaliśmy źródło tych wydarzeń, wydają się one być wynikiem zuchwałych działań zdradzieckich ludzi. Dawni mędrcy mawiali : Gdy czci się cnotę, kraj jest dobrze rządzony, w czasach niepokoju zaś pochlebca, uzurpując sobie pozycję cesarską, szkodzi interesom państwa. Nie sposób w pełni wyrazić naszych myśli na piśmie. Z szacunkiem.
Dziewiąty dzień siódmego miesiąca.
Mówi się, że jeszcze tamtej nocy odpowiedź tę przekazano Sadaijinowi Yorinadze.
Wśród mężczyzn, którzy opowiedzieli się po stronie Shin-Ina, emerytowanego cesarza Sutoku, do najważniejszych należeli :
Sadaijin Fujiwara Yorinaga, zarządca Urzędu Lewej Stolicy
Fujiwara Norinaga, średni kapitan gwardii Omi
Minamoto Narimasa, Shonagon czwartej rangi
Fujiwara Naritaka, były gubernator prowincji Yamashiro
Fujiwara Yorisuke, były gubernator prowincji Mino
Minamoto Yasunari, zastępca gubernatora prowincji Bingo
Fujiwara Toshimichi, zastępca zarządcy dworu cesarzowej
Minamoto Moromitsu, zastępca naczelnika Urzędu Prawych Stajni
Fujiwara Sanekiyo, wiceminister Urzędu Ceremonii
Fujiwara Morinori, archiwista piątej rangi
Fujiwara Tsunenori, zastępca zarządcy dworu cesarzowej
Minamoto Akichika, lord prowincji Noto
Fujiwara Ienaga, lord prowincji Shinano
Fujiwara Yukimichi, porucznik Lewej Straży Bram Pałacowych
Fujiwara Muneyasu, zastępca naczelnika audytorów
Sukenori, pełniący obowiązki zarządcy prowincji Shimotsuke
Taira Masahiro dowódca Lewej Straży Bram Pałacowych i jego syn Taira Iehiro, dowódca Prawej Straży Bram Pałacowych
Taira Yorihiro, zastępca naczelnika Urzędu Podatku Zbożowego
Minamoto Norihiro, porucznik Prawej Straży Pałacowej
Taira Tokihiro, dowódca straży cesarskiej małżonki
Taira Mitsuhiro, porucznik Lewej Straży Bram Pałacowych
Morihiro, zastępca naczelnika Urzędu Stajni, jego syn Taira Tadamasa, archiwista emerytowanego cesarza , Taira Nagamori, jego drugi syn i dowódca straży cesarzowej Taira Tadatsuna, trzeci syn i dowódca straży Sadaijina Taira Masatsuna, czwarty syn Taira Michimasa, porucznik cesarskiej policji
Minamoto Tameyoshi, porucznik cesarskiej policji Rokujo, oraz jego synowie Yorikata, porucznik Lewej Straży Bram Pałacowych Minamoto i pięciu innych synów.
Siły emerytowanego cesarza Sutoku liczyły ponad tysiąc konnych wojowników.
MOBILIZACJA ARMII CESARSKIEJ
W międzyczasie dowódca lewej straży pałacowej, lord Fujiwara Kinnori, oraz doradca lord Fujiwara Mitsuyori, udali się z Pałacu Cesarskiego do pałacu Bifukumon-In, wdowy po zmarłym cesarzu Toba, jako wysłannicy cesarscy. Polecili oni zastępcy młodszego kontrolera prawej strony Fujiwara Korekacie, ogłosić instrukcje pozostawione przez zmarłego emerytowanego cesarza.
Być może Toba przewidział nadejście tych niepokojów, gdyż pozostawił pisemną listę wojowników, których należało wezwać do Pałacu Cesarskiego. Znaleźli się na niej:
Minamoto Yoshitomo,
Minamoto Yoshiyasu,
Minamoto Yorimasa,
Minamoto Suezane,
Minamoto Shigenari,
Minamoto Koreshige,
Taira Sanetoshi,
Suezane
Taira Nobukane,
Mitsunobu i kilku inni.
Wezwanie Tairy Kiyomoriego, lorda prowincji Aki, wydawało się zasadne ze względu na jego liczne oddziały wojowników. Sytuacja była jednak złożona, pierwszy syn emerytowanego cesarza Sutoku, książę Shigehito, pozostawał pod opieką zmarłego ministra sprawiedliwości Tairy Tadamoriego, a ponieważ lord Kiyomori był jego synem, emerytowany cesarz, z uwagi na tę relację, nie umieścił jego nazwiska w swoich ostatnich wytycznych. Jednakże gdy Bifukumon-In przekazała wiadomość, powołując się na rzekome polecenie zmarłego władcy, by to właśnie on chronił Pałac Cesarski, lord Kiyomori przybył na miejsce wraz z synami i swoimi wasalami.
Urzędnicy prowincjonalni, członkowie sześciu korpusów straży pałacowej, oraz funkcjonariusze policji cesarskiej Keebishi, należący do straży stawili się pod bronią.
Z kręgów wyższej arystokracji przybyli:
Fujiwara Tokudaiji Saneyoshi kanclerz, wielki minister środka Naidaijin,
Fujiwara Motozane dowódca lewego oddziału straży bram pałacowych,
Minamoto Moronaka, średni dowódca straży, oraz inni.
OBRONA BRAM PAŁACU SANJO, CESARZA SUTOKU, ORAZ NARADA WOJENNA
Emerytowany cesarz Shin-In Sutoku przeniósł się z pałacu Kapłanki Świątyni Kamo do Pałacu Północnego. Wielki Minister Lewicy Fujiwara Yorinaga udał się tam wozem zaprzężonym w woły. Obiekt ten nazywano Pałacem Północnym, ponieważ znajdował się na północ od pałacu Shirakawa, na wschód od koryta rzeki, przy ulicy Kasuga no Sue. W jego południowym murze, wychodzącym na trakt Ooi no Mikado, znajdowały się dwie bramy wschodnia i zachodnia. Zgodnie z rozkazem, bramy wschodniej strzegli zastępca naczelnika Urzędu ds. Koni Taira Tadamasa, wraz z czterema synami, oraz urzędnik archiwum piątej rangi Tada Yorinori, dysponowali dwustoma konnymi wojownikami. Obrona bramy zachodniej została powierzona Minamoto Tameyoshiemu, dowódcy straży cesarskiej z dzielnicy Rokujo, oraz jego pięciu synom. Ich oddział liczył nie więcej niż stu konnych. Choć siły te w normalnych warunkach byłyby znaczne, większa ich część została skierowana do Pałacu Cesarskiego wraz z jego najstarszym synem, Minamoto Yoshitomo.
Wówczas Minamoto no Tametomo powiedział : Nie pójdę ani z ojcem, ani z bratem. Wyślijcie mnie samego przeciwko jakiejkolwiek sile, bym, czy to zyskując sławę, czy też hańbę, nie został pomylony z nikim innym. Choćby stanęło przeciwko mnie tysiąc czy dziesięć tysięcy ludzi, wszystkich ich powalę strzałami.
W ten sposób Tametomo objął obronę bramy po zachodniej stronie, przy korycie rzeki. Taira Iehiro, urzędnik piątej rangi w Straży Lewej Bramy, wraz z synem, strzegł bramy północnej, wychodzącej na ulicę Kasuga. Mówi się, że jego oddział liczył stu pięćdziesięciu konnych. Powodem, dla którego to właśnie Tametomo samotnie bronił tak ważnej bramy, była powszechnie uznawana w całym kraju potęga jego oręża. Przewyższał on innych swymi umiejętnościami, do końca zachowywał niezłomnego ducha, a przy tym potrafił naciągnąć najpotężniejszy łuk i był mistrzem w błyskawicznym zakładaniu oraz wypuszczaniu strzał. Zasięg jego ramienia trzymającego łuk był o cztery cale większy niż w ramieniu naciągającym cięciwę, a długość naciągu nie miała sobie równych na świecie.
Od dzieciństwa nikt nie potrafił mu dorównać, nie ustępował nawet starszym braciom. Ponieważ zupełnie nie liczył się z innymi ludźmi, ojciec, w obawie, że jego pobyt w stolicy może doprowadzić do nieszczęścia, w wieku trzynastu lat odesłał do regionu Chinzei na Kyushu. Mieszkając w prowincji Bungo pod opieką Ieto, zastępcy gubernatora Owari, został zięciem Saburo Tadakuniego, syna Tairy Tadakage z prowincji Higo. Ogłosił się głównym komendantem Kyushu, choć tytułu tego nie nadał mu władca, potem przystąpił do podporządkowywania sobie regionu Tsukushi. Wówczas wszyscy, poczynając od rodów Kikuchi i Harada, zaczęli organizować obronę, by stawić mu opór.
Wyszedł z założenia : Skoro tak się sprawy mają, spróbuję ich pokonać !
Choć nie miał jeszcze żadnych zwolenników poza Saburo Tadakunim, przeprowadził ponad dwadzieścia poważnych kampanii. Rozpoczął je w trzecim miesiącu trzynastego roku życia i prowadził je aż do dziesiątego miesiąca piętnastego roku jego życia. Zdobył dziesiątki zamków. W sztuce zdobywania twierdz i atakowania wroga przewyższał innych, w ciągu trzech lat podbił wszystkie dziewięć prowincji i siłą narzucił swoją władzę jako naczelny dowódca. Być może z powodu nadmiaru jego gwałtownych czynów, kapłani świątyni Kashii udali się do stolicy ze skargą.
Dwudziestego szóstego dnia jedenastego miesiąca ery Kyuju (1154) radca średniego szczebla z rodu Tokudaiji, lord Kinyoshi, jako urzędnik odpowiedzialny za tę sprawę, polecił sekretarzowi sporządzić cesarski dekret o następującej treści : Minamoto Tametomo od dłuższego czasu przebywa w Dazaifu. Często napływają doniesienia o jego agresywnych działaniach, lekceważeniu prawa cesarskiego i łamaniu cesarskich nakazów. Sytuacja stała się rażąco niepokojąca. Należy go ująć i sprowadzić do stolicy. Powyższe przekazuje się na mocy cesarskiego rozkazu.
Ponieważ Tametomo wciąż był poza stolicą, trzeciego dnia czwartego miesiąca następnego roku jego ojciec, Tameyoshi, został zwolniony z dotychczasowego urzędu i ponownie włączony w szeregi straży cesarskiej, w której służył już wcześniej. Gdy Tametomo się o tym dowiedział, pomyślał : To oburzające, że ojciec spotyka się z karą. Skoro tak się sprawy mają, jaki wyrok może mnie czekać ? – I czym prędzej wyruszył do stolicy.
Kiedy ludzie z jego włości oświadczyli, że chcą mu towarzyszyć, powiedział : Wieść o tym, że przybywam do stolicy z licznym orszakiem, mogłaby wzbudzić niepokój . Zabrał ze sobą tylko tylu żołnierzy, ilu wymagały względy ceremonialne. Towarzyszyło mu dwudziestu ośmiu konnych wojowników, a wśród nich najważniejsi : syn jego opiekuna Sudo Kuro Iesue, zwany Czyścicielem Strzał, jego starszy brat Akushichi Betto, zwany Szczeliną, Yoji, zwany Chwytaczem, jego brat Yosaburo, Kiheiji Taifu, zwany Rzucającym Kamienie, Shinzaburo, zwany Wielką Strzałą, Genda, zwany Strzelcem Dalekiego Zasięgu, Matsura Jiro Sachuji, Yoshida Hyoe, Kihachi, zwany Uderzającym i Takama Saburo, oraz jego brat Shiro.
Kiedy Tametomo wrócił do stolicy, ojciec wybaczył mu wcześniejsze winy, wycofał wydziedziczenie za brak synowskiego posłuszeństwa i wezwał go, by przyłączył się do wielkiego przedsięwzięcia, które miało się wkrótce rozpocząć.
Tametomo miał dwa metry i trzynaście centymetrów wysokości, spoglądał na świat wąskimi, skośnymi oczami. Na karignu zdobionym wielobarwnymi motywami lwów na ciemnoniebieskim tle, wpisanych w koła, nałożył zbroję nazywaną Ośmioma Smokami. Wyróżniała się ona szeroko rozstawionymi metalowymi płytkami przewiązanymi białym chińskim brokatem, oraz okuciami z motywem lwów, identycznymi jak na karignu, zdobiącymi rękawy i elementy osłaniające biodra. U boku nosił miecz o długości ponad stu centymetrów, którego pochwę pokryto niedźwiedzią skórą. Dla swojego łuku o długości dwóch metrów i dwudziestu dziewięciu centymetrów, którego naciągnięcie wymagało siły pięciu ludzi i który wyposażony był w specjalny zaczep na strzałę, miał trzydzieści sześć strzał z czarnym opierzeniem.
Gdy wychodził, a towarzysz niósł za nim hełm, wyglądał równie dzielnie, jak, można przypuszczać, musiał wyglądać Fan Kuai z chińskiej dynastii Han. Nie ustępując w sztuce strategii Zhang Liangowi, z zachodniej dynastii Han, potrafił przełamywać silne linie obrony i zdobywać twierdze, które nawet Wu Zixu i Sun Tzu, z królestwa Wu, uznaliby za trudne do zdobycia.
A ponieważ jego kunszt łuczniczy przyniósłby chlubę nawet legendarnemu Yang Youji, generałowi państwa Chu, nie było ptaka na niebie, ani zwierzęcia na ziemi, które nie czułoby przed nim lęku.
Emerytowany cesarz Sutoku, wraz ze swoją świtą, zebrali się, aby ujrzeć słynnego Tametomo. Gdy Wielki Minister Lewicy rozkazał : Przedstaw swój plan bitwy, Tametomo odparł z szacunkiem : Jako Minamoto Tametomo długo przebywałem w Kyushu i stoczyłem niezliczone bitwy, zarówno wielkie, jak i małe, ujarzmiając ludy dziewięciu prowincji. Ponad dwadzieścia ze stoczonych bitew wymagało szczególnego wysiłku. Czy chodzi o przełamanie silnych pozycji w sytuacji okrążenia przez wroga, czy też o szturm na umocniony punkt, nic nie zapewnia zwycięstwa tak skutecznie, jak nocny atak. Jeśli zatem natychmiast uderzymy na pałac Takamatsu-dono, podpalimy go z trzech stron, a z czwartej zablokujemy wyjście, to ci, którzy unikną ognia, nie ujdą przed strzałami, a ci, którzy lękają się strzał, nie uciekną przed ogniem. Wojownicy strony Cesarza nie prezentują wielkiej wartości. Jeśli jednak mój brat Yoshitomo i jemu podobni, spróbują wybiec na zewnątrz, przeszyję ich strzałami. Tym bardziej poradzę sobie z takimi słabeuszami jak Kiyomori. Nie będą stanowić większego zagrożenia, zmiotę ich rękawem zbroi albo po prostu wykopię. Jeśli Cesarz postanowi odejść w inne miejsce i stanie się jasne, niech mi będzie wybaczone to stwierdzenie, że towarzyszący mu ludzie mogą otrzymać strzały, tragarze z pewnością porzucą lektykę i rzucą się do ucieczki. Wówczas ja, Tametomo, wkroczę i przyprowadzę Cesarza do tego pałacu. Osadzenie na tronie naszego władcy, Jego Wysokości Sutoku, będzie dziecinnie proste. Powitanie Nowego Cesarza wymaga jedynie wypuszczenia przeze mnie, Tametomo, dwóch czy trzech strzał. Czy można wątpić, że rozstrzygniemy sprawę jeszcze przed świtem ?
Swój plan, przekonujący taką prostotą, opowiedział z ogromną swobodą. Jednak Wielki Minister Lewicy podsumował go zaskakując Tametomo : Plan Tametomo to prymitywny zamysł, który w ogóle nie wchodzi w rachubę. Być może to pomysł godny młodzieńca, ale nocny atak to metoda dobra dla prywatnych potyczek między wami, wojownikami, gdy w grę wchodzi zaledwie dziesięciu, czy dwudziestu ludzi. Ale w walce o władzę w państwie, godnej Cesarzy, gdy o losach konfliktu rozstrzygnąć mają wszyscy członkowie rodów Heike i Genji, opowiadając się po jednej, lub drugiej stronie, takie rozwiązanie jest całkowicie wykluczone. Co więcej, nasz cesarz Sutoku wezwał mnichów wojowników z Nara, Shinjitsu, Genjitsu. Mnisi z klasztoru Kofuku-ji sprowadzają oddziały łuczników Sashiya z Yoshino, oraz wojowników z Totsugawy, przybędą z siłami liczącymi ponad tysiąc konnych wojowników. Tej nocy dotrą do Uji, by spotkać się w rezydencji Fuke-dono, a o świcie tutaj przybędą. Musimy na nich zaczekać, potem umiejętnie rozlokujemy nasze siły i uderzymy na wroga. Co więcej, gdy jutro wezwiemy do służby wysokich urzędników i dworzan emerytowanego Cesarza, tych, którzy się nie stawią powinniśmy stracić. Jeśli zetniemy głowy dwóm, czy trzem osobom, reszta z pewnością przybędzie.
Tametomo ustąpił przed wyższym dowództwem, lecz wychodząc z narady, mruczał sobie pod nosem : Skoro sprawa ta nie przypomina żadnych wcześniejszych precedensów z Japonii czy z Chin, ani tradycyjnych zasad dworskiego ceremoniału, powinien pozostawić prowadzenie walki zawodowym wojownikom, jednak tego nie czyni, cóż można poradzić na tak niedorzeczny plan ? Yoshitomo to wojownik biegły w sztuce wojennej, więc z pewnością zamierza uderzyć na nas jeszcze dziś w nocy. Jeśli będzie zwlekał do jutra, dołączą do nas mnisi wojownicy z Yoshino i z Nara. Jeśli jednak ruszy teraz i podłoży ogień od strony, z której wieje wiatr, jakże moglibyśmy zwyciężyć, nawet podejmując najbardziej desperacką walkę ? Jeśli wróg wykorzysta swoją przewagę, nikt z nas prawdopodobnie nie ujdzie z życiem. To doprawdy upokarzające.
GRZMOTY Z KURHANU SHOGUN I POJAWIENIE SIĘ KOMETY
Tymczasem w pałacu Toba przebywali dawni urzędnicy dworu zmarłego emerytowanego cesarza : dowódca lewej straży Fujiwara Kinnori, doradca Fujiwara Mitsuyori, Minister Prawicy Udaijin Akitoki oraz wielu innych.
Jeden z nich powiedział : Od ósmego dnia tego miesiąca na wschodzie widoczna jest kometa, a z Kurhanu Shogun często dobiegają grzmoty. Są to znaki zapowiadające niezwykłe zmiany na niebie i ziemi, należy zatem zachować szczególną ostrożność. Skoro jednak przy pałacu nowego emerytowanego cesarza Sutoku zgromadziły się tysiące wojowników, a wielki minister lewicy Yorinaga rozkazał wezwać wysokich urzędników i dworzan, a tych, którzy się nie stawią, zgładzić, nawet ludzie tacy jak my nie mogą uniknąć nieszczęścia. Co więcej, niejaki Tametomo, czy jak mu tam, zaproponował podpalenie cesarskiego pałacu i nocny atak. Jeśli cesarz spróbuje uciec, to z całym szacunkiem chce ostrzelać jego lektykę z łuku. Więc nawet władca nie będzie bezpieczny. To wstrząsające, że tak niepokojące wydarzenia mają miejsce zaledwie dziesięć dni po śmierci pierwszego emerytowanego cesarza. Choć w pałacu cesarskim, ani w rezydencji emerytowanego cesarza, nie powinno dziać się nic poza nabożeństwami za zmarłych, sytuacja wygląda zgoła inaczej ! Być może wygasła już obietnica bogini Amaterasu, że będzie chronić linię cesarską.
Po tych słowach odezwał się Mitsuyori : Jeśli wnikliwie rozważyć istotę sprawy, trzeba przyznać, że Japonia jest Krajem Bogów. Dlatego też nurt rzeki Mimosuso płynie wiecznie, a tron cesarski przeszedł już przez siedemdziesiąt siedem pokoleń władców. Od czasów panowania cesarza Sujina, kiedy to wzniesiono świątynie ku czci bóstw niebios i bóstw strzegących tej ziemi, powszechny w całym kraju kult bogów służył jedynie utrwaleniu tronu cesarskiego. Czyż ponad siedem tysięcy bóstw niebios i ziemi mogłoby zaniedbać swą opiekę nad nim, choćby na chwilę, we dnie czy w nocy? Zwłaszcza że w czasach cesarzowej Suiko narodził się książę Shotoku, który pokonał buntownika Moriyę, szerzył nauki Prawa Buddy, wzniósł Świątynię Czterech Niebiańskich Królów i modlił się o pokój w państwie.
Cesarz Shomu wzniósł świątynię Todai-ji, urzeczywistniając w niej istotę bóstw Wielkich Świątyń w Ise, i modlił się o pomyślność cesarskiego rodu. Gdy Gyoki Bosatsu rozpoczął budowę czterdziestu dziewięciu świątyń w okręgu Ishikawa, w prowincji Kawachi, by chronić cesarski tron, Dengyo Daishi założył świątynie na górze Hiei i oddawał cześć Sutrze Lotosu, a Kobo Daishi ustanowił świątynie na górze Koya i praktykował rytuały ezoterycznej doktryny Prawdziwego Słowa. Wszystko to czyniono przede wszystkim dla ochrony państwa. Zarówno klasztorny cesarz Shirakawa, jak i klasztorny cesarz Toba byli gorliwymi wyznawcami Prawa Buddy i przekazywali ziemie w różnych prowincjach oraz okręgach na rzecz wielu bóstw, ofiarowywali liczne uprawne pola Buddom i bodhisattwom. Dzięki temu Trzy Klejnoty, Budda, Jego Prawo i Wspólnota Mnichów, chronią państwo, a bogowie nie opuszczają tronu cesarskiego. Co więcej, jeśli chodzi o tę stolicę, choć były cesarz Heizei wywołał zamęt w kraju dziesiątego dnia dziewiątego miesiąca w pierwszym roku Konin (810), to jednak od czasu przeniesienia stolicy z Nagaoki, co nastąpiło za panowania cesarza Kammu, dwudziestego pierwszego dnia dziesiątego miesiąca 13 roku Enryaku (794), miasto to pozostawało bezpieczne. Od tamtej pory panowało dwudziestu siedmiu władców, a wraz z nimi upłynęło trzysta czterdzieści osiem lat. W tym czasie, za panowania cesarza Suzaku, Masakado i Sumitomo wzniecili bunty, odpowiednio na wschodzie i zachodzie, a za panowania cesarza mnicha Go-Reizei bracia Sadato i Muneto podnieśli rebelię. W jednym przypadku rebelianci opanowali osiem prowincji i prowadzili walki przez osiem lat, w drugim wróg utrzymywał się w prowincji Mutsu i bronił przez dwanaście lat. Jednak niepokoje nigdy nie dotarły do stolicy, a ostatecznie wszystkie te ziemie powróciły pod władzę cesarską. Zatem i teraz jakiż człowiek mógłby zaszkodzić stolicy, kto zdołałby obalić Tron naszego władcy ? Na południu Wielki Hachiman Daibosatsu objawia się jako wcielenie Buddy na górze Otokoyama i strzeże stolicy, na północy Wielcy Bogowie Kamo i Niebiański Bóg Temman w swoich świątyniach, a na wschodzie i zachodzie bóstwa Inari, Gion, Matsuo, Ooharano i inne , wszystkie one roztaczają swój blask, dniem i nocą czuwają, chroniąc Cesarską Siedzibę. Nawet jeśli zbuntowani poddani podniosą rękę w akcie przemocy, czyż moglibyśmy zostać pozbawieni pomocy Bóstw ? - Fujiwara Mitsuyori wypowiedział te słowa z wielką pewnością siebie.
CESARZ PRZENOSI SIĘ DO PAŁACU SANJO, ROZMIESZCZENIE ARMII CESARSKIEJ
Do tej pory siedzibą emerytowanego cesarza był pałac Takamatsu, lecz z powodu zbyt ciasnych wnętrz i niewystarczających udogodnień Sutoku nagle przeniósł się do pałacu Higashi Sanjo. Miał na sobie tradycyjny strój cesarski z długim, ciągnącym się po ziemi trenem, podróżował w lektyce. Wewnątrz kago, w którym go niesiono, miał ze sobą Święty Klejnot oraz Święty Miecz. W jego orszaku znajdowali się między innymi :
Tokudaiji Saneyoshi, Kanclerz, Wielki Minister Centrum,
Fujiwara Motozane, Dowódca Straży Lewej Bramy,
Fujiwara Kinyoshi, Dowódca Straży Prawej Bramy,
Kinchika Ason, Główny Archiwista i Kapitan Środkowego Oddziału,
Fujiwara Mitsutada, Kapitan Środkowego Oddziału Lewego Skrzydła,
Nakayama Tadachika, Archiwista i Kapitan Niższego Stopnia,
Fujiwara Sukenaga, Archiwista i Urzędnik Niższego Stopnia Prawego Skrzydła,
Tokudaiji Sanesada, Kapitan Niższego Stopnia Prawego Skrzydła,
Shinzei - Fujiwara no Michinori, mnich świecki i Mniejszy Doradca,
Toshinori, Nauczyciel Następcy Tronu,
Minamoto Masayori, Archiwista i Starszy Wiceminister Administracji Cywilnej,
Fujiwara Moronari, Starszy Sekretarz Ministerstwa Spraw Centralnych,
oraz inni wojownicy, których imion nie odnotowano.
Przed oblicze cesarza wezwano Minamoto Yoshitomo. Odziany w szatę z czerwonego brokatu, z nienagannie ułożonym czepcem podhełmowym i podkładem pod zbroję, miał u boku długi miecz. Zatrzymał się przed pałacowym gankiem. Za pośrednictwem niższego radcy stanu, świeckiego mnicha Shinzei, cesarz zapytał o sposób prowadzenia wojny. Yoshitomo skłonił się i z szacunkiem odpowiedział : Choć istnieje wiele taktyk walki, nic nie przewyższa nocnego ataku, jeśli chcemy szybko pokonać wroga i odnieść bezpośrednie zwycięstwo. Jest to tym bardziej wskazane, że dotarły do nas wieści o wielkich siłach mnichów wojowników z Nara, którzy wraz z ludźmi z Yoshino i Totsugawy, w sumie ponad tysiąc osób, przybędą dziś w nocy do Uji, by rankiem wkroczyć do stolicy. Uderzmy na wroga, zanim otrzyma posiłki. Niech Kiyomori wraz ze swoimi ludźmi strzeże pałacu. Pozwólcie mi wyruszyć przeciwko nim, a szybko rozwiążę ten problem.
Shinzei, czuwający na ganku w pobliżu cesarza, przemówił, po uzyskaniu aprobaty kanclerza : To doskonała rada. My, członkowie rodów dworskich, zajmujemy się poezją i muzyką, lecz nawet w tym nie jesteśmy biegli, a cóż dopiero w sztuce wojennej. To ty powinieneś opracować plan. Skoro słusznie powiadają, że >Kto pierwszy, ten panuje, a kto ostatni, ten ulega…<, należy ruszyć do boju już dziś w nocy. Skoro tak, nie wypada zatrzymywać Kiyomoriego w tyle, wszyscy wojownicy powinni wyruszyć. Czyż ci, którzy lekceważą władzę cesarską, nie występują przeciwko woli Niebios ? Jeśli uśmierzysz gniew Jego Wysokości szybko rozprawiając się z tymi złoczyńcami, uzyskasz awans i przywilej wstępu do pałacu, o czym niedawno wspominałeś.
Yoshitomo odparł : Wyruszając na pole bitwy, czy powinienem troszczyć się o to, ile życia mi jeszcze pozostało ? Teraz wejdę do pałacu, by czyn ten stał się świadectwem pamięci o mnie w przyszłym świecie. - To mówiąc, wszedł na schody prowadzące do Pałacu, na których pojawił się Shinzei próbując go zatrzymać : Co to jest! Co robisz ?
Mówiono potem, że gdy cesarz to zobaczył pomyślał, że to bardzo zabawne.
W połowie Godziny Tygrysa (3,00-5,00) jedenastego dnia miesiąca, armia cesarska była już na miejscu, zbliżając się do Pałacu Klasztornego Cesarza. Właśnie w tym czasie dołączyły do niej siły napływające ze wschodnich prowincji, wojownicy którzy przybyli wesprzeć Yoshitomo :
Zaczynając od Kamady Jiro Masakiyo, liczba przybyłych przedstawiała się całkiem imponująco :
-Goto Hyoe Sanemoto z Omi,
-Sasaki Genzo i Yashima no Kanja z Mino,
-Hirano Daibu i Yoshino Taro z Owari,
-młodzi wojownicy i słudzy Gubernatora Świątyni Atsuta z Mikawy,
-Shidara Chujo z Totomi
-wojownicy klanów Yokoji i Katsumata z Surugi,
-Irie Umanojo, Takahashi Juro, Okitsu Shiro i Kambara Goro z Izu,
-Kano no Kudo Shiro Chikamitsu i jego brat Goro Chikanari z Sagami,
-Oba Heita Kageyoshi, jego brat Saburo Kagechika, Yamanouchi Sudo, Gyobu no Jo Toshimichi, jego syn Takiguchi Toshitsuna, Ebina no Gempachi Suesada, Hadano no Jiro Nobukage i Ogino Shiro Tadayoshi z Awa,
-Numa no Heida, Maru no Taro, wojownicy klanów Anzai i Kanamari z Musashi,
-Toshima Shiro, Chujo Shingo i Shinroku, Narita Taro, Hakota Jiro, Kawakami Saburo, Beppu Jiro, Nara Saburo, Tamai Shiro, Nagai Saito, Betto Sanemori i jego brat Saburo Sanekazu, Yokoyama Akuji, wojownicy klanów Akugo, Hirayama i Aibara z dystryktu Kodama w Musashi,
- wojownicy Shotaro z dystryktu Inomata w Okabe,
- Okabe Rokuyata Tadazumi z dystryktu Murayama,
- Kaneko Juro letada, Yamaguchi Rokuro, Semba Shichiro z dystryktu Koke,
- Chichibu Musha, wojownicy Kawagoe i Morooka z Kazusa,
- Suke no Hachiro z Shimosa,
- Chiba no Suke Tsunezane z Kozuke,
- Seshimo Taro, Monoi no Goro, Okamoto no Suke i Nawa no Taro z Shimotsuke,
- Yata Shiro i Ashikaga Taro z Hitachi,
- Chugu Saburo i Seki Jiro z Kai,
- Shiomi Goro i jego brat Rokuro z Shinano,
- Kiso Chuta,
- Nenoi Ooyata,
- Nezu no Shimpei,
- Shizuma no Kojiro,
- Katagiri Kohachiro Daibu,
- Kumasaka Shiro,
- wojownicy klanów Unno, Mochizuki, Suwa, Maki, Kuwabara i Ando.
To byli najważniejsi z przybyłych, w sumie zarejestrowano ponad trzystu konnych wojowników.
Wśród mężczyzn rodu Taira, którzy poszli za Kiyomorim byli :
synowie - najstarszy Shigemori i drugi Motomori,
jego młodsi bracia – Yorimori zastępca Gubernatora Hitachi, Norimori gubernator Awaji i Tsunemori Mistrz Urzędu ds. Napraw Pałacu
oraz jego słudzy :
z Chikugo : Saemon Lesada z synem Sahyoe no Jo Sadayoshim, Yozo Hyoe Kageyasu Tamenaga i jego syn Taro Tamenori,
z Kawachi : Kusakabe Juro, Daibu Sadanori, Takiguchi letsuna, Takiguchi Taro letugi,
z Ise : Furuichi Ito, Musha Kagetsuna, Ito go Tadakiyo, Ito Roku Tadanao - wszyscy z tej samej rodziny,
z Iga : Yamada Kosaburo Koreyuki,
z Bizen : Naniwa Saburo Tsunefusa, posiadacz ziemski
z Bitchu : Seno Tar Kaneyasu, posiadacz ziemski.
Byli to dowódcy najwyższej rangi, łącznie odnotowano sześciuset konnych wojowników.
Jeśli chodzi o oddziały towarzyszące Minamoto Yorimasie, Naczelnikowi Urzędu ds. Zasobów Uzbrojenia, w ich skład wchodziło dwustu wojowników z rodu Watanabe, z których najważniejszymi byli :
Habuku Harima Jiro,
Sazuku Satsuma Hyoe,
Tsuranu Genda,
Atau no Uma no Suke,
Kyo Takiguchi
i Choshichi Tonau.
Listę sił, które wsparły sprawę Jego Wysokości cesarza Go-Shirakawy uzupełniali:
Minamoto no Shigenari, Starszy Zastępca Ministra Ds. Ceremonii i gubernator prowincji Sado, ze stu konnymi,
Minamoto no Yoshiyasu, nowy gubernator prowincji Mutsu i oficer straży cesarskiej ze stu konnymi,
Minamoto no Mitsunobu z Seiwa Genji, gubernator prowincji Dewa, ze stu konnymi,
Minamoto no Suezane, gubernator prowincji Suo, z pięćdziesięcioma konnymi
Taira no Koreshige, gubernator prowincji Oki, z ponad siedemdziesięcioma konnymi
Taira no Sanetoshi, gubernator prowincji, z ponad sześćdziesięcioma konnymi
Shindo no Suketsune, gubernator prowincji, z ponad pięćdziesięcioma konnymi
Taira Nobukane, gubernator prowincji Izumi i oficer Lewej Straży Bram, z ponad osiemdziesięcioma konnymi.
Łącznie odnotowano ponad tysiąc siedmiuset wojowników.
***
TOM DRUGI
NOCNY ATAK YOSHITOMO NA PAŁAC SHIRAKAWA
W pałacu Shirakawa, nie znając dokładnie sytuacji, wezwano Sadaijina o imieniu Chikahisa, członka straży przybocznej emerytowanego cesarza Sutoku i nakazano mu rozpoznać sytuację w Pałacu Cesarskim Takamatsu-dono. Chikahisa szybko powrócił i zanim zdążył powiedzieć, że armia cesarska nadciąga, oddziały awangardy wroga już nadjeżdżały. Tametomo, nazywany Chinzei Hachiro, skomentował to słowami : Oto spełnia się to, co ja, Tametomo powtarzałem tysiąc razy ! – Wręcz kipiał z gniewu, ale nic nie dało się już zrobić.
Być może, chcąc załagodzić gniew Tametomo, niespodziewanie przeprowadzono ceremonię nadania urzędu, mianując go archiwistą. Chinzei Hachiro wykrzyknął : Co to ma znaczyć ? Wróg jest w zasięgu wzroku, wszyscy stoją na swoich posterunkach, ta ceremonia to tylko zbędny hałas. Niech każdy będzie, kim chce ! Co do mnie, nawet jeśli dziś nazwą mnie archiwistą, na co mi to ? Niech pozostanę po prostu Chinzei Hachiro, tak jak dotąd !
Tymczasem lord prowincji Shimotsuke, Minamoto Yoshitomo, ruszył na wschód wzdłuż ulicy Nijo. W ślad za nim, tą samą drogą, podążył lord prowincji Aki, Taira Kiyomori. Jednak uznawszy, że strzelanie w stronę porannego słońca będzie ryzykowne, gdyż o świcie, jedenastego dnia miesiąca, wschód był kierunkiem zakazanym, skręcił w stronę ulicy Sanjo, przejechał przez koryto rzeki, wspiął się na wschodni brzeg i ruszył na północ. Lord Shimotsuke zatrzymał się na zachód od rzeki, w jej korycie, w pobliżu bramy Oi no Mikado, potem skierował się na wschód i ruszył galopem
Okrzyki bojowe wroga, który przypuścił atak od strony koryta rzeki na południowym zachodzie, dotarły do pałacu emerytowanego cesarza Sutoku. Tameyoshi wraz z podległymi mu wojownikami, wybiegł przez bramy, których każdy z nich strzegł. Dwaj synowie Tameyoshiego, czwarty Yorikata i ósmy Tametomo rywalizowali ze sobą o pierwszeństwo, sytuacja zaczynała przybierać poważny obrót. Yorikata zakrzyknął : Skoro jestem najstarszy z braci, którzy są tutaj z ojcem, kto inny jak nie ja powinien dziś objąć dowództwo ?
Tametomo odparł : Śmiem twierdzić, że czy to w walce łukiem, czy mieczem, nie mam sobie równych. Skoro zatem nasz ojciec sprawuje naczelne dowództwo nad tymi siłami, to tutaj właśnie ja powinienem stanąć na czele.
Jednak po chwili namysłu uznał, że nie wypada spierać się o pierwszeństwo ze starszym bratem w obecności ojca, zwłaszcza, że tak niedawno dopiero dostąpił łaski przebaczenia po tym, jak ukarano go za brak synowskiej czci i traktowanie starszych braci z pogardą. Postanowił polubownie zakończyć sprawę : Tam, gdzie wróg będzie najsilniejszy, zawsze wkroczę i powstrzymam go.
Yorikata usłyszał słowa brata, ale nie chciał kontynuować dyskusji i natychmiast ruszył w stronę koryta rzeki. Na białe karignu nakrapiane ciemnoniebieskimi cętkami, nałożył zbroję zwaną Tsukikazu, przewiązaną chińskim jedwabiem w kolorze zwiędłych liści. Wysoko nad kołczanem wieńczyły jego postać końce dwudziestu czterech strzał opierzone białymi piórami z czarnymi środkami. W dłoni trzymał łuk czarno lakierowany, opleciony ratanem, dosiadał jasnokremowego konia, jego siodło zdobiły srebrne i złote okucia. Zajął pozycję zwróconą na zachód i zawołał : Wy, którzy się tu zbliżacie, czy jesteście z rodu Genji czy Heike ? Podajcie swe imiona ! Mówi do was Yorikata, czwarty syn Minamoto Tameyoshiego, dowódcy straży cesarskiej z Rokujo i byłego oficera Lewej Straży Bram.
Z drugiego brzegu rzeki nadeszła odpowiedź : Oto Takiguchi Toshitsuna, syn Sudo Gyobu no Jo Toshimichiego, mieszkaniec prowincji Sagami i wasal lorda Minamoto Yoshitomo. Powierzono mi dowodzenie pierwszą linią.
Usłyszawszy to Yorikata wypuścił dwie strzały w stronę drugiego brzegu, mówiąc : Cóż, to przecież jesteś wasalem mojego własnego rodu ! Nie celuję w ciebie, lecz w głównodowodzącego.
Dwaj jeźdźcy, którzy w mroku ruszyli naprzód w stronę nadlatujących strzał, nie wiedząc, kto je wypuścił, osunęli się na grzbiety koni przeszyci stalowymi grotami. Tameyoshi, trafiony w wewnętrzną część hełmu, wycofał się. Lord prowincji Shimotsuke Minamoto Yoshitomo, zirytowany utratą ludzi już przy pierwszej wymianie strzał, zamierzał ruszyć do szarży, ale jego mleczny brat, Kamada Jiro Masakiyo, chwycił za wędzidło konia i rzekł : To nie jest chwila, by dowódca ruszał do ataku. Ruszaj dopiero wtedy, gdy z tysiąca ludzi zostanie stu, a ze stu dziesięciu.
Yoshitomo wciąż próbował ruszyć do przodu, ale Masakiyo przywołał ponad osiemdziesięciu pieszych i rozkazał im strzec głównodowodzącego, po czym sam wskoczył na konia i wyjechał przed pierwszy szereg.
Lord prowincji Aki, Taira Kiyomori, zatrzymał się wpatrzony w przeciwny brzeg koryta rzeki. Pięćdziesięciu jeźdźców z jego oddziału wysunęło się naprzód, jako przednia straż. Z kim mamy do czynienia? Podajcie swoje imiona! My, którzy to mówimy, jesteśmy mieszkańcami Ise, służymy lordowi prowincji Aki. Ja, Ito Kagetsuna z rodu Furuich, oraz Ito Go i Ito Roku z tego samego klanu. – Przedstawił się dowódca grupy.
Słysząc to Tametomo odkrzyknął : Sądzę, że lord Kiyomori, wasz pan, nie jest przeciwnikiem godnym szacunku. Choć ród Heike wywodzi się od cesarza Kammu, z biegiem lat uległ degeneracji. Któż nie słyszał o rodzie Genji ? Od cesarza Seiwy do mnie, minęło dziewięć pokoleń. Jestem Chinzei Hachiro Tametomo, ósmy syn Rokujo Hogana Tameyoshiego, wnuk Hachimana-dono i potomek księcia Rokusona w siódmym pokoleniu. Jeśli jesteś Kagetsuna, wynoś się stąd !
Ito Kagetsuna kontynuował wymianę zdań : Od dawien dawna oba rody, Minamoto i Taira, wydawały na świat wodzów służących państwu, zwalczających tych, którzy sprzeniewierzyli się cesarskiemu rozkazowi, ich przedstawiciele niejednokrotnie ścierali się z dowódcami strony przeciwnej. Choć należę do tego samego obozu, dostąpiłem zaszczytu uznania na dworze. Jestem bowiem tym Kagetsuną, który otrzymał cesarską nominację na zastępcę naczelnego dowódcy po tym, jak schwytał i spętał Ono Shichiro, bandyty i rebelianta z Suzukayamy, w prowincji Ise. Przekonajmy się zatem, czy strzała wypuszczona przez takiego prostaka trafi do celu ! - Wypowiedziawszy te słowa, naciągnął łuk do końca i wypuścił strzałę.
Tametomo zlekceważył ten atak. Choć uważam cię za przeciwnika niegodnego, w nagrodę za kunszt twojej mowy podaruję ci strzałę, oto ona ! Niech stanie się ona powodem do dumy w tym życiu, lub pamiątką w życiu przyszłym ! - To rzekłszy, założył na cięciwę strzałę wykonaną z trzyletniego, gęsto obsianego sęczkami bambusa, lekko wygładzonego, opierzonego miedzianymi piórami z ogona bażanta i zakończonego szerokim grotem o zaokrąglonych krawędziach, długim na blisko dwadzieścia centymetrów. Po krótkiej chwili wypuścił ją z głośnym świstem. Strzała bez przeszkód przebiła napierśnik jadącego na przedzie Ito Roku, przeszła na wylot przez lewy rękaw Ito Go i utkwiła w podszewce jego zbroi. Roku padł na miejscu martwy. Ito Go ułamał drzewce strzały i stanął przed swoim dowódcą : Spójrz na strzałę najmłodszego z rodu, Tametomo ! Tego nie mógł zrobić zwykły człowiek !
Roku nie żyje ! – Na te słowa lord Aki, Kiyomori, oraz wszyscy wojownicy, którzy ujrzeli strzałę, mocno zaniepokojeni, zaczęli szeptać między sobą. Kagetsuna rzekł : Gdy podczas wojny Późnych Trzech Lat, pod twierdzą Kanazawa w prowincji Dewa, Takenori modlił się do swego przodka, boga Hachimana, mówiąc : Gdy uderza strzała mego pana, nie ma hełmu ani zbroi, których by nie przebiła. Na własne oczy ujrzałem jego potęgę w posługiwaniu się łukiem. Lord Yoshiie nałożył trzy zbroje z doskonałej skóry, jedną na drugiej, i zawiesił je na gałęzi drzewa, a gdy grot jego strzały przebił wszystkie sześć warstw, zaczęto lękać się go niczym wcielenia demona. Mówi się, że od tamtej pory wojownicy byli mu jeszcze bardziej oddani. Czyżby taka siła w posługiwaniu się łukiem objawiła się teraz na naszych oczach ? To przerażające ! – Mówił to z wyraźną trwogą.
Słysząc takie głosy dochodzące z wielu stron, lord Kiyomori, również zaniepokojony, powiedział : Nie jest tak, że otrzymałem rozkaz ataku akurat na tę bramę. Uderzyłem na nią jedynie przypadkiem, rozkaz brzmiał, by przypuścić szturm w jakimkolwiek miejscu. Może więc spróbujemy uderzyć na bramę wschodnią ?
Ktoś odparł, popierany przez resztę wojowników : Brama wschodnia znajduje się blisko tej bramy, może bronią jej ci sami ludzie. Uderzmy lepiej na bramę północną !
Lord Kiyomori rzekł na to: Słuszne słowa! Wkrótce świt. Gdy nadejdzie, nie przystoi, by liczne siły zostały odparte przez garstkę wrogów.
Gdy to powiedział i już mieli się wycofać, wystąpił jego najstarszy syn, Shigemori, młodzieniec liczący dziewiętnaście lat. Miał na sobie zbroję zielono osznurowaną, zdobioną motywem liści żabieńca, nałożoną na karignu z czerwonego brokatu i hełm ze srebrnymi ćwiekami w kształcie gwiazd. W dłoni trzymał łuk opleciony ratanem, a w kołczanie na plecach miał dwadzieścia cztery strzały o białych piórach z czarnymi środkami. Dosiadał jasnogniadego konia. Czy przystoi mężom, którzy wyruszyli z cesarskim rozkazem, zawracać tylko dlatego, że wróg mocno trzyma pozycję ? Za mną, chłopcy ! – Wykrzyknął, ruszając do szarży.
Widząc to, Kiyomori zawołał : Nie wolno, zatrzymajcie go ! Potęga łuku Tametomo jest zbyt wielka ! Nie dajcie mu nad wami zatriumfować !
Posłuszni rozkazowi wojownicy pognali naprzód i zablokowali mu drogę. Chcąc nie chcąc musiał ruszyć ulicą Kyogoku w stronę północnej bramy pałacowej. Do ludzi lorda Aki należał Yamada Kosaburo Koreyuki, z prowincji Iga, człowiek niezrównanej siły, brawurowy wojownik o nieustraszonym duchu, niczym dziki odyniec. Widząc, że jego dowódca się wycofuje, rzekł: Jakże możesz się wycofywać panie, przestraszony jedną strzałą ? Nawet jeśli to strzała Tametomo, raczej nie przebije zbroi Koreyukiego. Ta zbroja przechodziła z pokolenia na pokolenie przez pięć wieków i brała udział w piętnastu bitwach. Odkąd ją noszę, wielokrotnie trafiały w nią strzały, sami spójrzcie, ani razu nie została przebita aż do podszewki! Przyjmę strzałę od Hachiro-dono i uczynię z tego czyn godny pieśni o bohaterach !
Powiedziawszy te słowa, ruszył galopem, towarzysze próbowali go powstrzymać : Nie rób tego szaleństwa. To nie m sensu ! - Ale Koreyuki, który był człowiekiem nigdy nie cofającym raz danego słowa, odparł : Gdy wstanie dzień, a przyjaciele zapytają : >Pokaż nam ślad po strzale Hachiro<, co mam im odpowiedzieć ? Byłoby przykro stracić dobrą sławę, którą się cieszę... Zatem postanowione ! Nawet jeśli nikt nie pójdzie w moje ślady, wy będziecie tego świadkami ! - Kończąc te słowa ruszył w drogę, mając u boku jedynie prostego sługę. Miał na sobie zbroję plecioną z czarnych rzemieni, oraz hełm o takim samym splocie, z pięcioma płytami osłaniającymi kark, przesuniętymi nieco ku tyłowi głowy. W jego kołczanie tkwiło osiemnaście strzał z barwionymi piórami, w dłoni dzierżył łuk lakierowany na czarno i owinięty rattanem, dosiadał konia o maści jeleniej, z czarnym siodłem. Zatrzymał się przed bramą i pewnym głosem przedstawił :
Choć nie jestem człowiekiem wielkiego znaczenia, służę lordowi prowincji Aki, nazywam się Yamada Kosaburo Koreyuki, mieszkam w prowincji Iga i liczę sobie dwadzieścia osiem lat. Jestem wnukiem zarządcy dóbr Yamada, Yamada no Shoji Yukisuego, który za panowania cesarza mnicha Horikawy, dwudziestgo ósmego dnia pierwszego miesiąca trzeciego roku ery Kasho (1108), podczas obławy na pana Tsushimy, Yoshichikę, szarżował w pierwszej linii u boku nieżyjącego już lorda Bizen, zyskując uznanie dworu. Był to mąż wielkiej sławy, pojmał niezliczone rzesze bandytów i rabusiów, a także wielokrotnie stawał na polu bitwy. Pragnąłbym zatem ujrzeć młodego wojownika Hachiro, o którym tyle słyszałem.
Usłyszawszy to, Tametomo powiedział : Ten człowiek z pewnością przemawia, trzymając strzałę gotową do wypuszczenia. Niech pierwszy ją wystrzeli, a gdy będzie zakładał drugą na cięciwę, powalę go. Tak czy inaczej, pokażę wrogowi potęgę mojego łuku ! - Po tych słowach wyjechał na jasnym, siwym koniu w jabłkowate cętki, siedząc w siodle zdobionym złotem. Gdy galopował naprzód, ogłaszając : Oto Chinzei Hachiro ! - strzała Koreyukiego, trzymana w pogotowiu od dłuższego chwili, pomknęła ze świstem i głośnym brzękiem cięciwy. Niczym ostrze noża, nacięła płaty zbroi na lewym boku Tametomo. Gdy pierwsza strzała chybiła celu, Koreyuki zakładał już drugą na cięciwę, lecz Tametomo naciągnął łuk do końca i wypuścił pocisk z głośnym świstem. Strzała przebiła przedni łęk siodła Yamady Kosaburo, przeszła przez płaty zbroi i uderzyła w tylny łęk, jej grot wyszedł po drugiej stronie na ponad trzy cale. Przez chwilę zdawało się, że wojownik utrzyma się w siodle, podtrzymywany przez strzałę, ale runął na lewy bok, grot strzały pozostał w siodle, a koń samotnie pogalopował w stronę koryta rzeki. Służba szybko podbiegła, wzięli swojego pana na ramiona i zanieśli z powrotem do własnych szeregów. Atakujący wojownicy widzieli to wszystko, więc nikt nie odważył się ruszyć na tę bramę.
SZTURM NA PAŁAC SHIRAKAWA
Jakiś czas później, gdy noc zaczęła ustępować świtowi, spłoszony koń bez jeźdźca wpadł w szeregi rodu Genji. Gdy Kamada Jiro go schwytał i obejrzał, ujrzał kałużę krwi na siedzisku siodła, przedni łęk był złamany, a w tylnym tkwił grot przypominający dłuto. Pokazując to dowódcy, powiedział : Zdaje się, że to sprawka tego młodego oficera, którego ojciec zesłał na Tsukushi. Cóż za przerażająca siła w posługiwaniu się łukiem !
Yoshitomo odparł : Hachiro ma w tym roku zaledwie osiemnaście, czy dziewiętnaście lat i nie osiągnął jeszcze pełni sił. Pewnie wymyślił to i wykonał, by przestraszyć wroga. Nie daj się zastraszyć. Ruszaj i uderz na nich !
Tak jest, panie ! - Odpowiedział Masakiyo. Na czele setki konnych ruszył przeciwko wrogowi i wykrzykując : Kamada Jiro Masakiyo, mieszkaniec prowincji Sagami, wasal lorda Shimotsuke !
Wówczas Tametomo odkrzyknął : Skoro tak, to jesteś wasalem naszego rodu ! Zejdź z linii ostrzału strzał dowódcy !
Na co Masakiyo odpowiedział : Kiedyś byłeś panem naszego rodu, teraz jesteś banitą na równi ze sprawcami Ośmiu Wielkich Zbrodni. Uderzcie na tych buntowników występujących przeciwko Cesarzowi i schwytajcie ich, zyskajcie sławę, mężowie ! Strzała, którą naciągnął do końca i wypuścił, zanim jeszcze skończył mówić, uderzyła z trzaskiem w żelazny czepiec Hachiro i utkwiła w płytach osłony karku jego hełmu. Rozgniewany Tametomo wyrwał ją i odrzucił. Szkoda strzały na takiego jak ty, zmierzę się z tobą w zwarciu. - Ruszył naprzód, a za nim podążyli jego wierni towarzysze, dwudziestu ośmiu jeźdźców, z Sudo Kuro Iesue i Akushichi Betto na czele.
Masakiyo, zapewne uznawszy, że nie podoła takiemu przeciwnikowi, uciekł drżąc ze strachu korytem rzeki na odległość około pięciuset metrów, zabierając ze sobą swój oddział stu konnych.
Tametomo ruszył w pościg, z łukiem pod pachą, wołając : Jak daleko zamierzają uciekać? - Jednak po chwili zawrócił, mówiąc: Nie gońmy ich zbyt daleko. Lord Tameyoshi ma odważne serce, lecz jest już stary. Reszta naszych ludzi dużo mówi, ale nie są tacy silni. Nasza nieobecność mocno uszczupla obronę bramy. Wycofujemy się.
Kiedy Kamada zobaczył, że nieprzyjaciel się cofa, przejechał ukosem przez rzekę i powiedział do Yoshitomo : Udało nam się ujść. Brałem udział w wielu bitwach na wschodzie, ale nigdy nie spotkałem wroga tak dzikiego w walce. Nawet uderzenie pioruna nie jest tak straszne.
Yoshitomo odrzekł : Boisz się go tylko dlatego, że myślisz o nim jako o człowieku, o którym słyszałeś. Hachiro wychował się w Tsukushi i strzelał na wielkie odległości z łodzi. Nie wiem, jak radzi sobie pieszo, lecz w walce konnej nie widzę szans, by mógł dorównać wojownikowi ze wschodu. Ruszajcie razem i uderzcie na wroga !
Na ten rozkaz Sudo Gyobu no Jo Toshimichi, z prowincji Sagami, razem z synem Takiguchim Toshitsuną, a także Ebina Gempachim Suesadą, Hadano Jiro Nobukage i inniymi, w sumie dwustu konnych, ruszyli w pogoń za nieprzyjacielem.
Tametomo zawrócił i starł się z nimi na zachodnich tyłach świątyni Hoshogon-in, walcząc z furią przypominającą wybuch ognia. Yoshitomo miał na sobie zbroję przeplecioną czarnymi sznurami, nałożoną na karignu z czerwonego brokatu, oraz hełm zwieńczony metalowym półksiężycem o rogach skierowanych ku górze, dosiadał czarnego konia z czarnym siodłem. Wspiął się w strzemionach i zawołał donośnym głosem : Jestem Minamoto Yoshitomo, lord prowincji Shimotsuke i potomek cesarza Seiwy w dziewiątym pokoleniu, przybyłem tutaj na rozkaz cesarski jako naczelny dowódca. Jeśli należycie do mojego rodu, natychmiast złamcie szyk i rozproszcie się !
Słysząc to, zniecierpliwiony Tametomo odpowiedział : Mój czcigodny ojciec, z rozkazu emerytowanego cesarza, dowodzi naszymi siłami, a ja, Chinzei Hachiro Tametomo, jako jego zastępca dowodzę obroną tej pozycji.
Yoshitomo przemówił ponownie : Zatem musisz być najmłodszym z moich braci. Czyż nie wiesz, że ten, kto mierzy z łuku do starszego brata, traci opiekę Niebios? Co więcej, jestem wysłannikiem z cesarskiego nadania. Jeśli znasz zasady właściwego postępowania, odłóż łuk i poddaj się.
To prawda, że nie ma boskiej opieki dla tego, kto mierzy z łuku do starszego brata. Lecz powiedz szczerze, jak to jest z mierzeniem do ojca, który działa na rozkaz Emerytowanego Cesarza ? – Zapytał Tametomo.
Po tych słowach, być może zbity z tropu argumentacją, Yoshitomo nie powiedział już ani słowa.
Tametomo powstrzymał gwałtowną szarżę swoich wojowników z prowincji Musashi i Sagami, wróg dysponował ogromną przewagą liczebną, obawiając się, że zostanie okrążony wycofał się za bramę. Nieprzyjaciel, sądząc zapewne, iż odwrót wynikał z niemożności utrzymania pozycji, ruszył do ataku i naparł na bramę tworząc skłębiony, falujący tłum.
Tametomo spojrzał ponad głowami nieprzyjaciół i dostrzegł wodza atakujących, Yoshitomo, potężnego mężczyznę na wielkim koniu. Wyróżniający się na tle innych dowódca wydawał rozkazy, a jego hełm, górujący nad tłumem, zdawał się być doskonałym celem. Uradowany tym szczęśliwym zrządzeniem losu założył na cięciwę jedną ze swych wielkich strzał i uniósł łuk, by jednym strzałem powalić Yoshitomo. Nagle zawahał się : Może to podstęp wojowników ? Ojciec i syn, rozstając się, mogli umówić się tak : »Ty idź na stronę panującego cesarza, a ja na stronę cesarza emeryta. Jeśli przegrasz, licz na mnie, pomogę ci. Jeśli ja przegram, będę liczył na ciebie«
Zdjął więc strzałę z cięciwy, godna podziwu była jego powściągliwość. Nikt trafiony jego strzałami nie przeżył. Skoro tak się sprawy miały, być może uważał to za grzech, a może z innych powodów, niechętnie strzelał do ludzi, którzy nie wystąpili naprzód i się nie przedstawili.
Tymczasem Nagai Saito Betto Sanemori, jego młodszy brat Saburo Sanekazu, Katagiri Kohachiro Daibu Kageshige, Sudo Takiguchi, oraz ich główni wasale nacierali jeden po drugim na obrońców, tocząc zażartą walkę. Widząc kto atakuje Akushichi Betto, Tedori no Yoji, Takama Saburo wraz z bratem Shiro, Yoshida Taro oraz ich podkomendni, uznali to miejsce za kluczowe i starali się za wszelką cenę powstrzymać napastników.
Tedori no Yoji starł się z Katagirim Kohachiro Daibu. Yoji był młodym wojownikiem, a Kageshige weteranem zmęczonym bojem. Gdy Kageshige znalazł się w niebezpieczeństwie, z odsieczą nadbiegł Chichibu no Yukinari. Wypuszczona przez niego z pełnego naciągu strzała trafiła Yojiego w prawy bok, poniżej dolnej krawędzi zbroi, zmuszając go do cofnięcia się. Widząc to, Kageshige rzucił się naprzód, by wykorzystać przewagę.
Sudo Kuro zawołał do Tametomo : Wróg ma ogromną przewagę liczebną. Jeśli wyczerpiemy zapas strzał i będziemy musieli przejść do walki wręcz, to jeden stanie przeciwko stu, ostatecznie nie zdołamy się obronić. Słyszałem, że wojownicy ze wschodu mają w zwyczaju walczyć nieustępliwie przed obliczem swego wodza, piętrząc stosy trupów bez względu na śmierć ojców czy synów. Co sądzisz o pomyśle, by ostrzałem wymusić odwrót samego dowódcy ?
To chyba dobry pomysł powiedział Tametomo, założył na cięciwę jedną ze swych potężnych strzał, przyjął postawę i wypuścił ją z głośnym świstem. Grot trafił dokładnie tam, gdzie celował, odciął gwiazdę zdobiącą hełm lorda Shimotsuke, po czym wbił się na połowę swej długości w słup bramy świątyni Hoshogon-In.
Yoshitomo szarpnął za lejce i zwrócił konia w jego stronę, krzycząc : Daleko ci do tego, co o tobie słyszałem, jesteś niebywale niezdarny.
Postąpiłem tak z szacunku dla ciebie, jako że jesteś moim starszym bratem, jeśli jednak mi wybaczysz, poślę drugą strzałę. - Odkrzyknął Tametomo - Z respektu nie będę celował w sam środek hełmu. Wskaż cel, osłonę gardła, naramiennik, skórzany pas na brzuchu, środek napierśnika czy może fartuch zbroi, pierwszą lub drugą płytę? Wykonam rozkaz i z pewnością trafię w punkt. - Mówiąc to, już sięgał po strzałę i zakładał ją na cięciwę, gdy nagle ruszył ku niemu Fukasu no Shichiro Kiyokuni, wojownik z prowincji Shimotsuke. Tametomo wziął go na cel i błyskawicznie posłał na ziemię. Strzała wbiła się na głębokość połowy drzewca, przechodząc ukośnie od trzeciej płytki osłaniającej kark hełmu, aż do nasady lewego ucha. Kiyokuni skonał w jednej chwili. Sudo Kuro zeskoczył na dół i odciął jego głowę.
Wśród tych, którzy nie zważając na to wszystko, pędzili, by być pierwszymi, znalazł się mieszkaniec prowincji Sagami, Ooba Heita Kageyoshi, wraz z bratem Saburo Kagechiką. Wysunęli się obaj na czoło i ogłosili : Gdy Minamoto no Yoshiie, znany jako Hachiman Taro, atakował zamek Kanazawa w prowincji Dewa podczas Późnej Wojny Trzech Lat, szesnastoletni Kamakura Gongoro Kagemasa ruszył do boju w pierwszej linii, wtedy Toriumi Saburo trafił go w lewe oko, a strzała przywarła do pierwszej płytki osłaniającej kark hełmu. Nie zważając na ranę Saburo sam powalił tego wroga własną strzałą. Jesteśmy jego potomkami, ja, Ooba Heita Kageyoshi i mój brat, Saburo Kagechika.
Słysząc to, Tametomo pomyślał, że choć zdążył już pokazać mieszkańcom zachodnich krain, na co go stać, to dzisiejsza bitwa jest jego pierwszym starciem z wojownikami ze wschodu. Wystrzelił już wiele zwykłych strzał, może więc czas użyć kaburaya ? Jego gwiżdżąca kaburaya wyróżniała się żebrowaniem na powierzchni głowicy w kształcie rzepy, pomiędzy dziewięcioma otworami, oraz głęboko wyprofilowanymi krawędziami otworów wydających świst, miejsce mocowania głowicy pokryto czerwoną laką, a przed samą głowicą, zwykle zakończoną komorą dźwiękową, umieszczono żebrowane ostrza w kształcie widełek, których końce na tylnej krawędzi również były zaostrzone na długości jednego cala.
Wyjął jedną z nich, długą na piętnaście szerokości dłoni, licząc od gwizdka, założył na cięciwę, błyskawicznie naciągnął łuk i wypuścił strzałę, która przecinając powietrze z głośnym świstem, przebiła lewe kolano Ooby Kageyoshiego, który zatrzymał się w odległości sześćdziesięciu czy siedemdziesięciu metrów, potem przebiła rzemień strzemienia i wbiła w bok konia, gwizdek rozpadł się na kawałki. Gdy koń nagle runął na ziemię, niczym przewrócony parawan, jeździec został wyrzucony do przodu. Saburo, nie dopuścić, by wróg zdobył głowę brata, zeskoczył z konia, wziął go na ramiona i wycofał się kilkadziesiąt metrów.
Toshima no Shiro z prowincji Musashi został trafiony w lewe udo przez Tametomo, a Maru no Taro z prowincji Awa otrzymał strzałę w podkład pod zbroją, stał po prawej stronie Onidy Yozo, obaj się wycofali.
Chujo Shingo i Shinroku, Narita no Taro, Hakota no Jiro, Nara no Saburo, Iwagami no Taro, Beppu no Jiro, Tamai no Saburo, oraz ich wasale atakowali kolejno. Każdy z nich łupił poległych i wszyscy odnieśli rany. Gdy wycofywali się, na tyły oblegających, wystąpił naprzód Akushichi Betto, odziany w zbroję wiązaną czarnymi rzemieniami, w hełmie z rogami, dosiadający siwego konia w białe cętki i wykrzyknął swoje imię. Ebina Gempachi ruszył do walki z nim, lecz został trafiony strzałą Betto poniżej płatów zbroi i zachwiał się. W tym właśnie momencie nadbiegł Saito Sanemori, Akushichi Betto dobył miecza i w ułamku sekundy ciął w hełm przeciwnika. Mimo otrzymanego ciosu, Sanemori wyprowadził cięcie od dołu, celując czubkiem ostrza pod hełm, nie chybił i głowa Akushichiego Betto zsunęła się po jego piersi.
Sanemori podniósł głowę, nabił ją na czubek miecza i krzyknął : Jestem Saito Betto Sanemori z prowincji Musashi, potomek szoguna Toshihito w dziewiątym pokoleniu, mam lat trzydzieści jeden. Tak właśnie walczę! Kto czuje się na siłach, by ze mną się zmierzyć, niech wystąpi! Śmiało !
Kaneko no Juro miał na sobie zbroję ze sznurami barwionymi na biało, bladozielono i niebiesko, splecionymi w motyw fal, a pod nią szatę karignu zdobioną drobnymi, białymi kropkami uzyskanymi techniką wiązania materiału przed farbowaniem. Dosiadał konia o maści jeleniej, z czarnym siodłem. Wystrzeliwszy wszystkie przygotowane wcześniej strzały, dobył miecza, trzymając go na wysokości czoła hełmu i przedstawił się : Kaneko Juro Ietada z Musashi, lat dziewiętnaście. To moja pierwsza bitwa. Jeśli po stronie młodego lorda, Chinzei Hachiro Tametomo, jest jakiś wojownik, który uważa się za biegłego w sztuce walki, niech wyjdzie i zmierzy się ze mną !
Tametomo skomentował to słowami : To musi być dzielny wojownik, prawda? Podszedł i zatrzymał się w zasięgu mojego łuku. Mógłbym go powalić jedną strzałą, lecz skoro jest tak mężny, niech ktoś schwyta go żywcem. Chcę mu się przyjrzeć, temu Kaneko.
Takama no Shiro miał zbroję bez rękawów z purpurowej skóry, narzuconą na karignu barwy czerwonej z żółtym odcieniem. Dosiadał kasztanowatego konia, wykrzyknął swoje imię, podjechał do przeciwnika i powalił Ietadę na ziemię. Razem z jego bratem Saburo słynęli z wielkiej siły. Pomimo tego Ietada zdołał znaleźć się na górze, przygniótł Shiro i już miał odciąć mu głowę. Wtedy z pomocą Shiro przyszedł jego brat, Takama Saburo, wskoczył na przeciwnika i szarpnął za hełm Kaneko, by odchylić jego głowę do tyłu i ją odciąć. Wówczas Kaneko przycisnął kolanami ramiona przeciwnika do ziemi, uniósł lewą część naramiennika zbroi znajdującego się nad nim Saburo, odwrócił się gwałtownie i zadał mu trzy pchnięcia z taką siłą, jakby chciał zatopić w jego ciele nie tylko ostrze, ale i rękojeść wraz z własną pięścią. Gdy tamten odskoczył, Kaneko odciął głowę wrogowi leżącemu pod nim, nabił ją na czubek miecza i wzniósłszy wysoko, zakrzyknął : Na oczach młodego lorda, Chinzei Hachiro Tametomo z Tsukushi, słynącego z nadludzkiej mocy, Kaneko Juro Ietada z Musashi zabił Takamę Shiro i jego brata !
Widząc to i czując głębokie upokorzenie, Iesue Sudo chciał ruszyć w pościg i przeszyć strzałą Ietadę, ale Tametomo powstrzymał go : Czekaj Sudo, oszczędźmy tego wojownika, szkoda by było zmarnować tak dzielnego człowieka. Jeśli wygramy tę wojnę, uczynimy go moim wasalem !
Kaneko walczył z taką zaciekłością, że zdawał się być pod opieką samego Boga Wojny. Zyskał niezrównaną sławę, ocalał w cudowny sposób i przyjął pochwały dowódców.
Gdy Chugu no Saburo i Seki no Jiro z prowincji Hitachi, oraz Yamaguchi no Rokuro i Semba no Shichiro z oddziału Murayama ruszyli do szarży, stawili im czoła Rzucający Kamieniami Kiheiji Taifu i Ooya no Shinzaburo, jadący ramię przy ramieniu, wraz ze swymi wasalami. Kiheiji był jednym z najwierniejszych wasali Tametomo, mówi się, że potrafił celnie dorzucić kamieniem na odległość około 300 metrów. Semba no Shichiro zranił Shinzaburo w lewe ramię, a Yamaguchi no Rokuro odciął Kiheijiemu Taifu prawą rękę w łokciu, zmuszając ich obu do odwrotu.
Kiedy Hirano no Heita i Yoshino no Taro, z prowincji Mino, wykrzyknęli swoje imiona i ruszyli do ataku, Tametomo wypuścił jedną ze swych potężnych strzał z grotem w kształcie bulwy, która przecięła powietrze z gwizdem, być może podczas opuszczania łuku do celowania cięciwa zahaczyła o węzeł sznura na jego prawym ramieniu, w każdym razie Hirano no Heita został trafiony w lewy nagolennik, a jego koń otrzymał strzał, który przeszył brzuch na wylot, wskutek czego jeździec runął na ziemię głową w dół.
Gdy po chwili Shiomi no Goro, z prowincji Kai, padł przeszyty strzałą, sam dowodzący Yoshitomo, poczuł pewne zniechęcenie do dalszego ataku. Wówczas wystąpił Nenoi no Ooyata, z prowincji Shinano. Odziany był w zbroję przeplataną cieniowanymi sznurkami, od bieli do jasnej zieleni, nałożoną na białą szatę karignu w indygowe wzory, w hełmie zdobionym srebrnymi gwiazdami. Siedział na koniu z białymi plamami wokół oczu, wjeżdżając nieco w przód przemówił : Jakże możemy rozstrzygnąć losy starcia, dając wrogowi chwilę wytchnienia tylko dlatego, że w bitwie giną ludzie? Jesteśmy niczym jastrzębie polujące na zdobycz. Czyż ci zbójcy nie są niczym bażanty lękające się jastrzębi? Ruszajmy na nich, panowie !
Gdy ruszył naprzód, wypowiadając te słowa, kto podążył jego śladem? Byli to Uno Taro, Mochizuki Saburo, Suwa Heigo, Shindo Musha, Kuwabara Andoji, Ando Zo, Kiso Chuta, Yachuta, Nezu no Shimpei, Shizuma no Kojiro oraz Kumasaka Shiro, wszyscy z tej samej prowincji Shinano, razem z ich sługami dwudziestu siedmiu jeźdźców przypuściło szarżę. Wdarłszy się w bramę, walczyli z niezwykłą zaciekłością, powalając na ziemię takich wojowników jak Tedori no Yoji, Onida Yozo, czy Matsura Kojiro.
Spośród dwudziestu ośmiu żołnierzy, na których polegał Tametomo, dwudziestu trzech zginęło, a większość pozostałych odniosła rany. Wśród atakujących poległo pięćdziesięciu trzech najsilniejszych wojowników, a ponad siedemdziesięciu zostało rannych.
Gdy wróg próbował szarżować i przełamać nasze szyki w formacji masywnego klina rybiej łuski, my ustawialiśmy się w formację skrzydła żurawia, okrążając go i dziesiątkowaliśmy przeciwnika ogniem. W natarciu rozszerzaliśmy szyki, próbując dokonać okrążenia, lecz wróg w odpowiedzi zwierał szeregi, nie dając się otoczyć. Ponieważ strategie zasad gry Go, podwójnego Ko Seki, oraz tajniki sztuki wojennej chińskich traktatów Goshi i Sonshi były znane obu stronom, ani wróg nie uległ rozproszeniu, ani nasze siły nie ustąpiły pola. Tak więc nawet gdy liczba wojowników spadła z tysiąca do zaledwie dziesięciu, nic nie zapowiadało rychłego końca bitwy.
Również w oddziale Minamoto no Yorimasy, zastępcy dyrektora Urzędu Magazynów Wojskowych, wojownicy tacy jak Habuku, Sazuku, Tsuranu no Genda, Kyo no Takiguchi i inni członkowie rodu Watanabe parli ku wschodniej bramie, wdając się w zażartą, chaotyczną walkę, lecz Taira no Tadamasa, oraz Minamoto no Yorinori, stawiali opór i walczyli z taką zaciętością, jakby od tej chwili zależał honor ich imion.
Jeśli chodzi o bramę zachodnią, to tam dowodził Minamoto no Tameyoshi, znany jako Rokuyo Hangan. Miał na sobie zbroję zwaną Usugane, z ciemnoczerwonymi wiązaniami, włożoną na szatę karignu z lśniącego jedwabiu, na głowie hełm z przymocowanymi z przodu płaskimi rogami. Dosiadał mocno nakrapianego siwego konia, jego siodło ozdobione było srebrnymi dodatkami. Widok tego wodza, pędzącego galopem w otoczeniu pięciu synów, jadących przed nim i za nim, zapierał dech w piersiach, doprawdy wyglądał jak naczelny dowódca!
Na innych odcinkach również trwała zacięta walka, a przeciwnicy mieszali się w chaosie, lecz losy starcia nadal pozostawały nierozstrzygnięte. Wówczas Minamoto no Yoshitomo wysłał posłańca do pałacu cesarskiego z meldunkiem : Atakowałem z najwyższym wysiłkiem, próbując rozstrzygnąć sprawę jeszcze tej nocy, lecz obrona wroga jest silna i trudna do przełamania. Obawiam się, że bez użycia ognia zwycięstwo jest mało prawdopodobne. Jednakże, jako że świątynia Hoshoji i inne podobne obiekty znajdują się po stronie zawietrznej, może to doprowadzić do zniszczenia zabudowań świątyni.
Tę sytuację muszę pozostawić decyzji cesarza ! - Powiedział Shinzei, świecki mnich, młodszy radca. Potem wysłuchał cesarskiej opinii i przekazał ją Yoshitomo : To doprawdy wspaniałe, że jest sposób aby to szybko zakończyć. Jeśli cesarz pozostanie u władzy, będzie mógł bez przeszkód, szybko wznosić świątynie, takie jak Hoshoji. Nie miej o to żadnych obaw. Po prostu bez zwłoki zrealizuj swój plan zniszczenia rebeliantów.
Gdy podpalono rezydencję średniego radcy Fujiwary Ienariego, położoną na zachód od pałacu, silny zachodni wiatr sprawił, że potężne płomienie błyskawicznie ogarnęły pałac emerytowanego cesarza. Wewnątrz arystokratyczne damy dworu, służebnice, mamki i dzieci straciły orientację, wszystkie biegały w popłochu, krzycząc i wołając o pomoc. Dla wojowników stanowiło to przeszkodę, jeszcze bardziej utrudniającą poruszanie się. Widok uciekających ludzi przypominał zimowe liście, miotane górską wichurą.
UCIECZKA NOWEGO BYŁEGO CESARZA ORAZ WIELKIEGO MINISTRA LEWEJ STRONY
Tymczasem Uemon no Taifu Iehiro oraz jego syn Chugu no Jicho Mitsuhiro nadjechali galopem od strony małej bramy w murze Kasuga i powiedzieli : Nie dość, że armia rządowa atakuje wielkimi siłami, to jeszcze straszliwy pożar ogarnia pałac. Nie ma innego wyjścia, Wasza Wysokości, trzeba czym prędzej szukać schronienia !
Klasztorny cesarz, oszołomiony nagłym obrotem spraw, zdawał się nie wiedzieć, co robić, wówczas Sadaijin, Fujiwara no Yorinaga, sam niepewny dalszych działań, rzekł jedynie : Tylko wy możecie teraz ocalić nam życie ! - Wezwał kapitana czwartej rangi i wręczył mu swój miecz. Naritaka Ason przyjął go i zatknął za pas. Były cesarz siedział już na koniu, lecz ponieważ chwiał się niepewnie, archiwista Nobuzane wsiadł za nim na zad i podtrzymywał go. Kapitan czwartej rangi siedział za Sadaijinem na zadzie jego konia, mocno się go trzymając.
Gdy wyjechali przez wschodnią bramę i ruszyli w stronę świątyni Kita Shirakawa, nadleciała zabłąkana strzała, wystrzelona nie wiadomo skąd i utkwiła w karku Sadaijina. Naritaka wyrwał ją i odrzucił, lecz krew trysnęła niczym woda z pompy. Nie mogąc utrzymać się w strzemionach, ani wodzy w dłoniach, Sadaijin runął na ziemię, obok niego spadł również Naritaka Ason.
Shikibu no Taifu Morinori uniósł głowę Sadaijina, kładąc ją sobie na kolanie i zaszlochał, zasłaniając twarz rękawem. Nadjechał także główny archiwista Fujiwara no Tsunenori i objął go, lecz na próżno. Fujiwara Nobuyori uciekał w stronę Matsugasaki, ale widząc co się dzieje zrzucił zbroję i hełm, po czym wraz z Tsuninorim zanieśli Sadaijina do pobliskiej chaty.
Najpierw przypalili ranę moksą, lecz na próżno, ranny coraz bardziej słabł. Gdy przyjrzeli się torowi wejścia strzały, zauważyli, że przeszła ona od miejsca pod gardłem aż ponad lewe ucho. To, że strzała wzniosła się ku górze, wbrew temu, czego można by się spodziewać, wydawało się bardzo tajemnicze. Można było odnieść wrażenie, że to strzała samego boga! Krew płynęła nieustannie, barwiąc na czerwono bladozieloną szatę dworską. Oczy Saidaijina poruszały się, lecz on sam milczał. Początkowo chciano pozwolić mu tam nieco odpocząć, jednak na wieść, że armia cesarska zbliża się, także w poczuciu zagrożenia własnej osoby, Tsunenori sprowadził wóz, załadowano nań Sadaijina i wyruszono w stronę Sagi. Po dotarciu na miejsce Tsunenori szukał przełożonego świętych ojców opiekujących się cmentarzem, lecz nie zastał go, więc umieszczono Sadaijina w skromnej celi mnicha i tam spędzono noc.
SHIN-IN, EMERYTOWANY CESARZ SUTOKU, ZOSTAJE MNICHEM
Tymczasem emerytowany cesarz Sutoku wraz z Tameyoshim, oraz w towarzystwie zaufanego dworzanina Tairy no Iehiro, jego syna Mitsuhiro, Minamoto no Sueyoshiego, członka jego straży przybocznej i innych osób, wyruszył w drogę przez przełęcz Nyoi. Ponieważ górski szlak był stromy i pełen trudnych odcinków, porzucił konia i kontynuował wędrówkę pieszo. Towarzysze ciągnęli go za ręce i popychali od tyłu, lecz jako że nie był do tego przyzwyczajony, stopy zaczęły mu krwawić i każdy krok sprawiał ból. Czuł się, jakby błądził we śnie, z trudem łapał oddech. Gdy ludzie otoczyli go i zaczęli bacznie się przyglądać, być może on sam już nic nie widział, zapytał : Czy jest tu ktoś ?
Wszyscy zaczęli podawać swoje imiona. Gdy zapytał : Czy jest woda ? - Rozbiegli się w poszukiwaniu strumienia, ale nigdzie nie mogli żadnego znaleźć. Wówczas Iehiro poprosił o wodę jakiegoś buddyjskiego mnicha, który akurat szedł w stronę świątyni, niosąc naczynie z wodą, które podał choremu.
Dzięki temu emerytowany cesarz zdawał się odzyskać nieco sił. Zaczęli go prosić : Armia cesarska z pewnością nas ściga. Prosimy, spróbuj jakoś przyspieszyć.
On zaś odpowiedział : Wojownicy powinni uciekać, gdzie tylko mogą. Ja nie mam już sił, muszę tu odpocząć. Jeśli przyjdzie pościg, to upokorzę się, błagając o litość ze złożonymi dłońmi, ale przynajmniej ocalę życie.
Wówczas Tameyoshi powiedział : Skoro związaliśmy nasz los z Władcą, dokąd mielibyśmy teraz uciekać ? Jeśli szukasz schronienia we wschodnich krainach, czy gdziekolwiek indziej, pójdziemy z Tobą wszędzie i będziemy trwać przy cesarskiej sprawie aż do samego końca !
W odpowiedzi Sutoku rzekł : Podobnie czuję, lecz teraz w żaden sposób nie mogę znaleźć sił, żeby temu sprostać. Musicie się czym prędzej rozproszyć i ratować życie. Jeśli pozostaniecie przy mnie, wróg odbierze życie również i mnie.
Ponieważ nalegał wielokrotnie, oficerowie poczuli, że nie mogą już dłużej sprzeciwiać się jego woli, łzami zrosili rękawy swych zbroi. Nie mogąc nic innego zrobić, rozeszli się w różne strony. Tameyoshi i Tadamasa uciekli w kierunku świątyni Miidera. Jedynie Iehiro i Mitsuhiro pozostali przy byłym cesarzu, poprowadzili go w dół, do wąwozu, gdzie ukryli się wszyscy pod stertą połamanych gałęzi i czekali, aż zapadnie zmrok. Sutoku oświadczył, że chce porzucić świecki świat i wejść na Drogę Buddy. Kiedy powiedzieli mu, że w tych górach jest to niemożliwe, ogarnęła go rozpacz.
Gdy zapadł zmrok, Iehiro wraz z synem wzięli go pod ramiona i udali się w kierunku świątyni Toko-ji, miejsca znanego im z dawnych lat. Świątynię
Świątynię Hosho-ji ominęli od północy. Gdy doszli na miejsce wypożyczyli lektykę, umieścili w niej emerytowanego cesarza i zapytali, dokąd mają go zawieźć. Wtedy cesarz rozkazał : Do rezydencji Damy Awa.
Awa no Tsubone była zaufaną damą dworu cesarza i jego ukochaną metresą. Iehiro nie miał doświadczenia w takich zadaniach, więc nieco speszony niósł lektykę ulicą Nijo na zachód, aż do Oomiya. Jednak bramy rezydencji były jednak zamknięte, z wnętrza nie było słychać żadnych odgłosów.
Potem cesarz kazał się zawieść do Fujiwary no Shunsuke, Zarządcy Lewej Stolicy. Tam też nikogo nie zastali, wszyscy domownicy uciekli, zniknęli nie wiadomo gdzie, nie było żywej duszy. Nikt po sąsiedzku nie wiedział, gdzie przebywa lord Shunsuke.
Wówczas emerytowany cesarz powiedział : W takim razie do siedziby Damy Sho no Naishi ! - Więc tam go zabrali. Choć długo pukali, nie było żadnej odpowiedzi, nikt im nie otworzył.
Choć świat jest rozległy, dla emerytowanego cesarza nie było miejsca, w którym mógłby się zatrzymać. Na drogach panował ścisk, brakowało jakiegokolwiek zacienionego zakątka, by znaleźć schronienie. Szlaki na wschód, zachód, południe i północ były zablokowane, emerytowany cesarz nie miał dokąd uciekać.
Mitsuhiro i jego syn z ponurą rezygnacją myśleli o tym, że będą tak nieśli lektykę przez całą noc, a potem nastanie świt i zostaną schwytani. Jaki straszny los ich wówczas spotka ! Ostatecznie zdołali dotrzeć do górskiej świątyni Chisoku-In. Tam umieszczono drugiego byłego cesarza w skromnej pustelni mnicha, gdzie podano mu ryżowy kleik oraz inne proste posiłki.
Wkrótce potem Sutoku ogolił głowę i wstąpił do stanu duchownego. Mitsuhiro również obciął swój tradycyjny węzeł włosów. Wtedy zwrócił się do byłego władcy : Pozostawanie tutaj dłużej źle się skończy, czy nie zechciałby Wasza Cesarska Mość udać się gdzie indziej ? - Na co były władca odpowiedział : Udajmy się do świątyni Ninnaji. Choć pewnie i tam nie będą chcieli mnie wpuścić. Jeśli rzeczywiście tak będzie, po prostu wnieście tam moją lektykę siłą.
Tak też wprowadzono go do kompleksu Omuro. Książę opat przebywał wówczas w pałacu Toba, brał udział w nabożeństwie żałobnym za zmarłego pierwszego byłego cesarza Toba.
W tym czasie Iehiro pożegnał się z towarzyszami i ruszył w stronę gór na północy. Po drodze spotkał wędrownego mnicha, porozmawiał z nim o swojej sytuacji, a następnie, przestrzegając wszystkich reguł i przechodząc stosowne praktyki, opuścił świecki świat, przyjął wygląd duchownego i wszedł na Drogę Buddy.
PODPALENIE DOMÓW BUNTOWNIKÓW
Bitwa rozpoczęła się o czwartej nad ranem jedenastego dnia siódmego miesiąca. O ósmej padł pałac Shirakawa, a drugi były cesarz, Shin-in, oraz Minister Lewicy, Sadaijin Fujiwara no Yorinaga uciekli w nieznanym kierunku.
Yoshitomo i Kiyomori powrócili do pałacu cesarskiego o drugiej po południu i zdali cesarzowi relację z przebiegu wydarzeń. Prezentowali się niezwykle dostojnie. Za pośrednictwem Fujiwary no Sukenagi, archiwisty i młodszego zarządcy Prawego Urzędu Kontroli, przekazano im wyjątkowo życzliwą aprobatę cesarza, który uznał za godne najwyższego uznania ich wybitne zasługi w szybkim pokonaniu wrogów dworu. Następnie, na mocy cesarskiego rozkazu, dowódca straży pałacowej Minamoto no Suezane, z prowincji Suo, pognał konno do pałacu byłego cesarza przy ulicy Sanjo w dzielnicy Karasumaru i podpalił go.
Z kolei dowódca straży Kudo Suketsune, wykonując cesarski rozkaz, udał się do rezydencji Mibu należącej do Ministra Lewicy Fujiwary Yorinagi i również ją podpalił. Funkcjonariusze straży pałacowej udali się do domów dwunastu innych buntowników, zajęli je, dokonali aresztowań, a następnie spalili budynki.
Z obawy przed ewentualnymi niepokojami, jako że kraj w kierunku Nary nie został jeszcze w pełni spacyfikowany, o godzinie czwartej po południu wysłano porucznika policji cesarskiej, Minamoto no Suezane, by strzegł mostu Uji. Uważano, że łatwe zwycięstwo sił cesarskich w niedawnej bitwie było w całości zasługą opieki Wielkich Świątyń w Ise, oraz Wielkiego Bodhisattwy Hachimana z Iwashimizu. Cesarz modlił się ze szczególnym oddaniem w świątyni Hie, własnoręcznie sporządził modlitewne pismo i przesłał je do księcia opata rezydującego przy ulicy Shichijo. Opat złożył ten dokument w sanktuarium Wielkiej Świątyni Hie i modlił się tak żarliwie, że nie tylko rzesze wiernych, lecz także wszyscy mnisi z góry błagali o trwałość panowania cesarskiego i rozbicie sił buntowników. Być może dzięki temu nawet Siedem Świątyń Sanno otoczyło łaską armię cesarską. Minamoto Yorikata, Minamoto Tametomo, Taira Tadamasa i Taira Iehiro oraz podlegli im żołnierze walczyli i stawiali zacięty opór, jednak szybko zostali pokonani.
Wrogowie tronu rozwiali się niczym pył na wietrze, a pomyślność Cesarza rosła wraz z przybierającym księżycem. Dawno temu, w erze Johei, za panowania cesarza Suzaku, Taira no Masakado podbił osiem prowincji, ustanowił stolicę w okręgu Soma, w prowincji Shimosa. Ogłosił się księciem cesarskim z rodu Taira, utworzył urzędy i mianował wielu urzędników. Gdy jednak dotarły wieści, że zamierza on zaatakować stolicę i obalić ród cesarski, podjęto wszelkie starania, by zorganizować obronę i zgładzić buntownika. Powierzając się opiece Buddy i bóstw kami, kierowano prośby do świątyń i sanktuariów, błagając o boskie wstawiennictwo. Szczególną szczerością i skutecznością modlitw wyróżniał się klasztor Enryaku-ji na górze Hiei. Gdy w owym czasie Wielki Opat sekty Tendai, biskup Son-I odprawiał tam rytuały ku czci bóstwa Fudo, nad ołtarzem ukazał się Masakado z łukiem i strzałą, po czym natychmiast został zgładzony. Mówi się, że w nagrodę za to, otrzymał wysoką rangę Gon-Sojo.
Świątynię Soji-in na Świętej Górze Koya ustanowiono głównym ośrodkiem modlitw o pokój w kraju i nieustannie dbano tam o bezpieczeństwo państwa. Zastanawiano się zatem, czy skuteczność Prawa Buddy mogłaby obecnie różnić się od tej z dawnych czasów.
KANCLERZ POWRACA NA SWÓJ PIERWOTNY URZĄD, A WOJOWNICY OTRZYMUJĄ NAGRODY
Wówczas kanclerz Daijo-daijin Fujiwara Tadazane z Uji, na wiadomość o klęsce nowego emerytowanego cesarza, nakazał zerwać deski z mostu i w towarzystwie trzech synów Fujiwary Yorinagi, Wielkiego Ministra Lewicy, zbiegł do Nary. Tam polecił mnichowi rangi Sōzu, Jimpanowi z Zenjō-in, mnichowi rangi Risshi, Senkaku z Tōboku-in, mnichowi rangi jōza, Shinjitsu z Kōfuku-ji, zastępcy przełożonego świątyni Genjitsu (z tego samego rodu) oraz ich starszemu bratu, Kaga no Kanja Minamoto Yorikane, by pozyskali dla sprawy nowego emerytowanego cesarza Sutoku walczących mnichów i miejscową ludność, ogłaszając : Musicie powstrzymać armię cesarską. Ci, którzy okażą się lojalni, otrzymają szczególną nagrodę.
Co więcej, Tadazane domagał się zabicia zastępcy prałata świątyni Kofuku-ji, Eshina Hoina, który był synem kanclerza, Fujiwary Tadamichiego. W efekcie Hoin wymknął się potajemnie i uciekł do stolicy.
Cóż to za intryga ? Ów Lord mnich, choć sam władca darzył go wielkim szacunkiem, a lud uważał za człowieka szlachetnego i wiązał z nim nadzieje, siłą odebrał kanclerzowi urzędy Nairan, Głównego Inspektora Cesarskich Dokumentów, oraz głowy rodu, które ten piastował od lat i przekazał je swemu młodszemu synowi, Ministrowi Lewicy. Popadł w konflikt z Fujiwarą Tadamichim i wywołał wielkie zamieszanie w kraju, lecz gdyby kanclerz trwał przy swoim stanowisku, to czyż miałby się czego obawiać? Mimo to, wystąpienie przeciwko Suwerenowi było rażącym błędem. Co więcej, choć ostatnimi czasy ludzie z rodów Minamoto i Taira, na rozkaz Nowego Emerytowanego Cesarza Sutoku, z oddaniem oddawali życie w walce, to Cesarz Go-Shirakawa zatriumfował dzięki swej wytrwałości w przestrzeganiu zasad Dziesięciu Cnót. A jednak, jakże przypomina to wydarzenia z przeszłości, niczym się od nich nie różni! Czyżby rzuciła nań urok Temina? Czyżby nieświadomie ściągnął na siebie boską karę? – Tak mówili o Tadazane z pogardą, krzywiąc w lekceważeniu usta.
Tej samej nocy, jedenastego dnia miesiąca, Kanclerz ponownie objął przywództwo nad rodem, tak jak to czynił wcześniej. W minionej erze Kyuan (1145–1151) stanowisko to piastował Sadaijin Fujiwara Yorinaga dzięki zabiegom swego ojca, Fujiwary Tadazane, zwanego Fuke-dono. Powrót Kanclerza do dawnego urzędu uznano jednak za pomyślny znak. Około północy nastąpił podział nagród za zasługi bojowe.Lord Aki, Taira Kiyomori, otrzymał urząd gubernatora prowincji Harima, a lord Shimotsuke, Minamoto Yoshiyasu, nowy zastępca dowódcy straży cesarskiej w prowincji Mutsu, objął funkcję archiwisty, zyskując tym samym prawo wstępu do Pałacu.
Minamoto Yoshitomo, został mianowany p.o. naczelnika Lewego Urzędu ds. Koni. Rozczarowany tą nominacją powiedział : Co do tego urzędu, skoro jako pierwszy piastował go mój przodek, Tada no Manjū Hōshi, Minamoto no Mitsunaka, zaszczytem jest dla mnie iść w jego ślady. Jednakże wcześniej pełniłem już funkcję zastępcy naczelnika Lewego Urzędu ds. Koni. Nie uważam zatem za zaszczyt mianowania mnie teraz p.o. naczelnikiem, nawet w nagrodę za wielkie zasługi. Rozumiałem dotąd, że temu, kto zgładzi wrogów Tronu, nadaje się we władanie połowę prowincji, a zaszczyt ten trwa przez pokolenia. Co więcej, w tej sytuacji sprzeciwiłem się czcigodnemu ojcu i porzuciłem braci, by samotnie stanąć po stronie Cesarza i ruszyć do boju, pod tym względem przewyższam wszystkich innych. Wystąpienie przeciwko ojcu, sprzeciwienie się które jest nie do pomyślenia, oraz napięcie łuku i wypuszczenie w jego stronę strzał z powodu posłuszeństwa cesarskiemu rozkazowi, to rzecz całkowicie niespotykana i osobliwa. Skoro jednak tak się stało i usłuchałem rozkazu władcy, zapomniawszy o powinnościach synowskich , czyż nie powinna czekać mnie nagroda przewyższająca tę, jaką otrzymują inni ludzie?
Tak właśnie powiedział. Uznawszy te słowa za bardzo rozsądne, postanowiono mianować Minamoto Yoshitomo na prestiżowe stanowisko Asona, Głównego Koniuszego Lewej Strony. Ponieważ stanowisko Asona pełnił dotychczas Fujiwara Takasue, z rodu Nakanomikado, syn Fujiwary Ienariego, Średniego Doradcy – Chunagona, przeniesiono Takasune na stanowisko Zarządcy Lewej Stolicy, robiąc miejsce dla Yoshitomo.
KRES ŻYCIA MINISTRA LEWEJ STRONY I ROZPACZ PIERWSZEGO MINISTRA TADAZANE
Tymczasem, gdy dwunastego dnia miesiąca nastał świt, zauważono, że oczy Fujiwary Yorinagi, Sadaijina - Ministra Lewej Strony, wciąż się poruszają. Towarzysze postanowili zabrać go do Nary, by mógł zobaczyć się ze swym ojcem Fujiwarą Tadazane, zwanym Fuke-dono. Udali się w stronę Umezu, wynajęli małą łódź, okryli rannego gałęziami i spłynęli rzeką Katsura. Gdy zapadł zmrok, zatrzymali się na nocleg w dolnym biegu rzeki Kamo, a następnego dnia, trzynastego, dotarli do Kizu. Sadaijin słabł, zdawało się, że jest bliski śmierci, więc za pośrednictwem Koremune no Toshinariego, zaufanego sługi Yorinagi, urzędnika Zusho-no-jo w Urzędzie Archiwów i Biblioteki, wysłano wiadomość o stanie syna do jego ojca Tadazane, mnicha świeckiego, przebywającego w świątyni Zenjo-in w kompleksie Kofuku-ji. Choć początkowo poczuł on pragnienie, by zobaczyć się z synem, być może zbyt wielki ból i zamęt w jego duszy wzięły górę :
Jakże może on oczekiwać spotkania ze mną, mnichem świeckim? Sam nie czuję ochoty, by go oglądać. Słuchajże, Toshinari! Pomyśl tylko! Jak to możliwe, by człowiek tak wysoko postawiony, głowa rodu, skończył nadziany na ostrze żołnierskiej broni ? Nie ma sensu rozmawiać o kimś, kogo spotkał tak nieszczęsny los. Nie chcę słuchać wieści o nim; powiedz mu raczej, by udał się tam, gdzie moje oczy go nie ujrzą !
Jednak fakt, iż zdławiony łzami głos uwiązł mu w gardle, zanim zdołał dokończyć, pozwala domyślić się, co czuł w głębi serca. Doprawdy godne pożałowania było to, że jego słowa, choć tak surowe, prawdopodobnie wiernie oddawały jego prawdziwe uczucia.
Gdy Toshinari powrócił i przekazał te wieści, Yorinaga tylko skinął głową, dając do zrozumienia, że rozumie sytuację. Wówczas wyraz jego twarzy się zmienił, przygryzłszy koniec języka splunął. Trudno było podjąć jakąś decyzję, w końcu towarzysze, czując, że w tych okolicznościach muszą podjąć jakieś działania, umieścili go w lektyce należącej do uczonego mnicha Genkena i czternastego dnia miesiąca przewieźli do Nary. na Ponieważ należało unikać wzroku ludzi, a na terenie świątyni znajdowały się cele wielu mnichów złożyli rannego w pobliskiej chacie. Otoczyli go troskliwą opieką, lecz ostatecznie, około południa tego samego dnia, jego oddech ustał.
Tej samej nocy, bez zwłoki, złożyli jego ciało w świątyni Gosammai na równinie Hannya.
Archiwista piątej rangi Tsunenori z należną czcią odprawił ostatnie obrzędy za zmarłego, po czym przyjął święcenia i został mnichem świeckim. Następnie udał się do świątyni Zenjo-in, gdzie przebywał ojciec zmarłego lord Fujiwara Tadazane, i szczegółowo opowiedział o wszystkim, co zaszło. Rozpacz i żal żony oraz dzieci Yorinagi nie miały granic.
Jego Ekscelencja, zakrywając twarz dłońmi, też płakał przez chwilę, po czym rzekł :
Tak czy inaczej, czy nie powiedział niczego na pożegnanie ? Jakże wiele musiało być spraw, które wciąż wiązały go z tym światem ! Choć uznawał życie za nietrwałe, jakże musiał się troszczyć o przyszłość swoich dzieci! Choć miałem nadzieję, że mianując go kanclerzem lub regentem, ujrzę jeszcze raz, jak sprawuje władzę nad krajem, czyżby to, że żyję wystarczająco długo, by być świadkiem tego wydarzenia, było moim losem przesądzonym w poprzednim wcieleniu ? Nawet żołnierz wyruszający do bitwy bez dbałości o własne życie niekoniecznie odnosi rany. Co więcej, słyszę, że spośród członków obu rodów, Minamoto i Taira, żaden z głównych dowódców nie zginął. Tymczasem, gdy tak wielu ludzi, od wysokich urzędników i arystokracji dworskiej aż po straż Emerytowanego Cesarza, przybyło, by obsadzić pałac, dlaczego właśnie on, Minister Lewicy, został trafiony zbłąkaną strzałą i stracił życie? I to strzałą wystrzeloną przez kogo? Okrutny to los! A jednak Gaozu, z dynastii Han, dzierżąc swój miecz o długości trzech stóp, władał krajem, lecz gdy wyruszył, by ukarać króla Huainan, został trafiony zbłąkaną strzałą i zginął. Gdy porównuję to wydarzenie z tamtym, widzę, że z pewnością nie jest to coś, co wydarzyło się nagle tylko w tym jednym życiu, musi to być odpłata za czyny z poprzedniego wcielenia. Gdy rozważam historię naszego państwa, widzę wiele przypadków ministrów skazanych na śmierć. Nie wspominając na razie o Indiach czy Chinach, także w samej Japonii, począwszy od ministra Maru, było ich wielu. Od chwili, gdy minister Maru zginął z ręki cesarza Yuryaku, przez ministra Matoriego, ministrów Moriyę i Toyourę, ministrów Irukę i Nagano oraz ministra Kanamurę, aż po ministra Emi, uzbierało się ich już ośmiu. Jednak nigdy dotąd nie słyszałem o przypadku, by głowa rodu zginęła, nabita na grot strzały.
Gdyby tylko można było dokonać zamiany, oddać moje życie, w zamian za jego życie! Jakże to smutne! Nawet gdy Sobu udał się do krainy północnych barbarzyńców, przebył dziesięć tysięcy mil, by znów ujrzeć księżyc nad swym domem w kraju Kan. Nawet gdy Gen Kun wszedł do groty nieśmiertelnych, powrócił do domu w kraju Shin po tym, jak przeminęły wiatry siedmiu pokoleń. Lecz gdy Yorinaga odszedł, jakże długo przyjdzie nam czekać, by znów go ujrzeć! Choć może to daremne, póki człowiek żyje to nawet skazany na wieczne wygnanie, nie traci życia tak nagle. Gdyby zesłano go na Wschód, choćby do Tsugaru, czy w głąb Ezo, nie zważając na trudy, poganiałbym konia, by go zobaczyć. Gdyby zdegradowanego wysłano na Zachód, nawet na krańce wyspy Kikaiga, wiosłowałbym tam łodzią. Lecz nie ma nic smutniejszego niż rozstanie z tym, kto odchodzi, by nigdy nie wrócić. Nigdy nie przypuszczałem, że cokolwiek może tak dręczyć serce starca.
Widok człowieka, który mówiąc te słowa nie potrafił powstrzymać łez, głęboko poruszał serce. Po śmierci Sadaijina Yorinagi archiwiści i urzędnicy nadzorujący ceremoniał utracili wiedzę o dawnych zwyczajach, a ceremonie dworskie, zarówno w pałacu panującego cesarza, jak i w rezydencji emerytowanego cesarza stanęły w obliczu zaniku. Powszechnie ubolewano nad tym stanem rzeczy. Urodzony w rodzie, który przez pokolenia wydawał regentów, obdarzony cesarskim mandatem do kierowania sprawami państwa jako Sadaijin, Minister Lewicy, przewyższał innych zdolnościami i słynął ze swych talentów; jednakże w czasie, gdy przewodził rodowi, nadeszła wyrocznia od wielkiego bóstwa chramu Kasuga: Bóg odmówił mu wsparcia, ponieważ Yorinaga, budując własną potęgę, zaniedbywał powinności wobec bóstw. Przerażające jest to, jak daleko sięga wola boga. Gdy ów Minister Lewicy miał dwadzieścia lat, podczas rozmowy w pałacu Sento ze świeckim mnichem Shinzeim, Fujiwarą Michinorim, ten ostatni zauważył, że człowiek wywodzący się z rodu regentów powinien odznaczać się uczonością, gdyż stanowi wzór dla dworu. W rezultacie przyszły minister uznał Shinzeiego za nauczyciela, czytał klasyczne dzieła i pilnie oddawał się nauce. Później, gdy dotarła do niego wieść o chorobie Ministra Lewicy, mnich udał się do pałacu w Uji z wizytą, by wyrazić współczucie. Minister, czując się nieco lepiej, nie wstając z posłania, podjął uczoną dyskusję. Rozmawiano o tym, która z metod wróżbiarskich, za pomocą skorupy żółwia czy też bambusowych pałeczek, jest bardziej dogłębna. Gdy Minister Lewicy stwierdził, że wróżenie ze skorupy żółwia jest bardziej zaawansowane, Michinori odparł, iż to metoda z użyciem bambusowych pałeczek jest głębsza. Wywiązała się z tego szeroka i dość długa dyskusja. Obaj odwoływali się do wielu ksiąg i zaglądali do licznych tekstów. Ostatecznie mnich ustąpił : Posiadasz już wiedzę aż nadto wystarczającą dla potrzeb dworu. Nie powinieneś zgłębiać jej bardziej. Jeśli pójdziesz dalej tą drogą, stanie się to dla ciebie przekleństwem. – Podsumował rozmowę i odszedł.
Minister Lewicy w głębi ducha zapewne uważał to za powód do dumy, w słowach zapisanych później w swoim dzienniku tak to ujął : Gdy przed laty w pałacu emerytowanego eesarza zachęcał mnie do nauki, miałem dwadzieścia lat. Teraz, w czasie tej rozmowy przy łożu boleści, mam lat dwadzieścia cztery. Po zaledwie czterech latach naszej znajomości zyskałem jego uznanie dla mego intelektu. Przez te cztery lata wspólnej nauki nie zapomniałem ani jednej chwili, w której przyznawał mi rację co do interpretacji ksiąg. Piszę te słowa, ocierając łzy radości.
Słowa wypowiedziane przez Shinzeia są doprawdy tak oczywiste, jak patrzenie na własną dłoń. To właśnie pycha z powodu własnych talentów i umiejętności sprawiała, że Yorinaga patrzył z wyższością na swego starszego brata Tadamichiego, zwanego Hosshoji-dono, mawiając : Poezja to tylko rozrywka dla wolnych chwil, a kaligrafia nie jest zajęciem, w którym człowiek światły znajduje upodobanie.
Prawdziwe jest powiedzenie, że nikt nie potrafi ocenić ucznia tak trafnie, jak jego mistrz. W tym przypadku Shinzei nie nakłaniał go do porzucenia nauki, lecz ostrzegał przed pychą wynikającą z posiadanych talentów i zdolności. Prawdziwie wartościowa nauka to taka, która opiera się na szlachetnym nastawieniu umysłu i wyrasta z serca przepełnionego szczerością.
Wszystko, co Yorinaga czynił, cała jego głęboka biegłość w klasycznych tekstach buddyjskich i chińskich, służyło jedynie wyostrzeniu umysłu.
Chodatsu recytował z pamięci osiemdziesiąt tysięcy nauk buddyjskich, a mimo to ostatecznie trafił na dno piekła.
Cesarz Yang z dynastii Sui przewyższał innych talentem, lecz stał się przyczyną upadku swego państwa.
To właśnie na tej kwestii uczony powinien skupić swą czujność. Nie bez powodu Konfucjusz mawiał :
Dawni uczeni studiowali, by doskonalić samych siebie, dzisiejsi uczeni studiują, by zaimponować innym.
Cesarz Jie z dynastii Xia i cesarz Zhou z dynastii Shang to władcy potępiani w doktrynie konfucjańskiej i źle wspominani w dawnych kronikach. A jednak odznaczali się wybitnymi zdolnościami i biegłością w sztukach, przewyższaląc innych ludzi talentem i inteligencją. Dlatego też w słowach ostrzegających przed taką postawą powiedziano:
Jego inteligencja chroniła go przed przyjmowaniem upomnień, a słowa służyły ukrywaniu własnych wad. Pysznił się zatem swymi umiejętnościami wobec poddanych i wykorzystywał sławę, by wynosić się ponad innych w kraju.
Rozważając tego rodzaju przestrogi starożytnych, trzeba przyznać, że ów człowiek, Minister Lewicy Fujiwara no Yorinaga, był geniuszem, lecz to skaza w jego intencjach sprawiła, iż sprzeniewierzył się woli bóstwa swych przodków i doprowadził do własnej zguby.
SHIGENARI STRZEŻE NOWEGO CESARZA-MNICHA ZGODNIE Z CESARSKIM ROZKAZEM
Shin-In, nowy cesarz Sutoku, udał się do Omuro, by powierzyć się opiece tamtejszego opata, księcia krwi Kakusho. Przyjęto go, jednak nie umieszczono w głównej świątyni, lecz w kwaterze zarządcy spraw świątynnych Kampena. Opat z Omuro, nazywany Piątym Księciem, był synem cesarza Toba, a więc bratem skonfliktowanych ze sobą władców cesarza Go-Shirakawa, oraz nowego byłego cesarza Sutoku.
Gdy Piąty Książę powiadomił o tym dwór, wysłano Minamoto no Shigenariego, starszego urzędnika Ministerstwa Rytuałów, by strzegł cesarza Sutoku. Być może z powodu wielkiego strapienia nie potrafił skupić myśli, niemniej ułożył następujące strofy :
Nie sądziłem nigdy,
Że żyjąc tak,
Niczym chmura płynąca,
Powierzę mój los wiatrom
Szalejącej wichury.
Mój duch udręczony
Idzie w zapomnienie,
Gdy pogrążam się we śnie.
Lecz gdy się budzę, czuję,
Że to tylko sen.
WSZYSCY BUNTOWNICY SCHWYTANI
Wszyscy z otoczenia Shin-Ina, albo zbiegli do odległych prowincji, albo ukryli się w górskich ostępach. Ponieważ nie wiedziano, dokąd się udali, świecki mnich Shonagon Shinzei ogłosił w Wielkiej Sali Narad decyzję o zesłaniu poszczególnych osób do wyznaczonych prowincji. Mogło to być podstępem, ale któż by to wówczas przewidział ?
Wówczas wszyscy zbiegowie, być może w nadziei, że przynajmniej ocalą życie, przywdziali szaty mnichów i zaczęli wychodzić ze swoich kryjówek. Jako że dwaj z nich, zarządca Lewej Stolicy, lord Norinaga, oraz średni kapitan z Omi, Minamoto Narimasa, zostali mnichami w miejscowości Uzumasa. Wysłano tam porucznika z Suo, Minamoto Suezane, który ich schwytał.
Dwaj kolejni, radca czwartej rangi Fujiwara Naritaka, oraz zastępca naczelnika Lewego Urzędu ds. Koni, Fujiwara Sanekiyo, schronili się w świątyni w dolinie Jodo na górze Tendai, oddając się pod opiekę tamtejszego opata wywodzącego się z rodu cesarskiego. Oni i wielu im podobnych, jeden po drugim, golili swoje głowy i zostawali mnichami, nie czując jednak prawdziwego powołania. Ich pospieszne ujawnianie się, po oświadczeniu Shinzeia o planowanych zsyłkach, było żałosnym widokiem.
Mnich świecki i pełniący obowiązki zarządcy dworu cesarzowej Minamoto Moromitsu, mnich świecki i gubernator prowincji Bingo Toshimichi, mnich świecki i gubernator prowincji Noto Ienaga, mnich świecki i starszy zastępca ministra w Ministerstwie Rytuałów Fujiwara Morinori, oraz jego młodszy brat, mnich świecki i naczelnik archiwistów Fujiwara Tsunenori, wszyscy oni zostali poddani przesłuchaniu w pałacu Higashi Sanjo. Z rozkazu dworu cesarskiego przesłuchania prowadzili: archiwista i młodszy kontroler prawego skrzydła Fujiwara no Sukenaga, zastępca młodszego kontrolera prawego skrzydła Fujiwara Korekata, oraz starszy sekretarz w Urzędzie Centralnym Kiyohara Moronari.
Spośród schwytanych osób Fujiwara Morinori, jego brat oraz Hata Sukeyasu, były funkcjonariusz straży pałacowej, poddani zostali torturom w siedzibie policji cesarskiej. Jako krewni Ministra Lewicy w linii żeńskiej, mogli oni posiadać wiedzę na temat okoliczności, w jakich doszło do całej sprawy. Gdy podczas przesłuchania mającego na celu ustalenie przyczyn rzucenia klątwy na cesarza Konoe-Ina i cesarzową Bifukumon-In, oraz podpalenia rezydencji Tokudaiji, funkcjonariusze niższego szczebla zdarli z nich szaty i owinęli im głowy sznurami, mężczyźni ci błagalnie złożyli dłonie, wołając : Co to ma znaczyć ? Oszczędźcie nas !
Widok ten był tak wstrząsający, że urzędnicy obserwujący scenę nie byli w stanie na nią patrzeć. Prawo karne ma jednak swoje granice. Tortury powtórzono siedemdziesiąt razy, przesłuchiwani początkowo krzyczeli, lecz z czasem zabrakło im tchu i przestali wydawać jakiekolwiek dźwięki. Przeprowadzanie takiego postępowania karnego właśnie tego dnia, piętnastego dnia siódmego miesiąca, mimo że istniało wiele innych terminów, było nieludzkie.
Przypadki poddawania torturom osób posiadających rangę dworską piątego stopnia, lub wyższą, należały do rzadkości. Wspomina się precedens z czasów cesarza Mizuno, gdy podejrzewano, że Wielki Radca, Dainagon, Tomo no Yoshio zaplanował podpalenie bramy Otemmon. W nocy dziesiątego dnia przestępnego trzeciego miesiąca ósmego roku ery Jokan (866), poddano go przesłuchaniu z użyciem tortur w siedzibie Cesarskiej Policji. Ponieważ rzeczywiście był winny, owego Dainagona ostatecznie zesłano do prowincji Izu dwudziestego drugiego dnia dziewiątego miesiąca tego samego roku.
Były to jednak dawne czasy; mówiono, że w obecnej epoce nie ma takich precedensów i że jest to zbyt okrutne.
SPRAWA KSIĘCIA CESARSKIEGO SHIGEHITO
Tymczasem, wobec braku wieści o miejscu pobytu księcia Shigehito, najstarszego syna nowego byłego cesarza Shutoku, zarządzono poszukiwania. Tego samego dnia, piętnastego, oficer policji Taira Sanetoshi, odnalazł księcia, gdy ten, jadąc powozem damy dworu, zmierzał na zachód, mijając bramę Suzakumon.
Gdy Sanetoshi zatrzymał powóz i zapytał o cel podróży, towarzyszące księciu osoby wyjaśniły, że zamierza on wstąpić do stanu duchownego i udaje się do świątyni Ninnaji. Gdy doniesiono o tym cesarzowi Go-Shirakawie, nakazał on, by pozwolono księciu spełnić jego pragnienie. W związku z okolicznościami, o których poinformował biskup Kakugyo ze świątyni Kezo-In, części kompleksu Ninnaji, księcia przeniesiono do budynku położonego u zbiegu ulic Naka no Mikado i Higashi no Toin. Wówczas Sanetoshi, wykonując rozkaz, udał się na miejsce i objął nad nim straż.
PODDANIE SIĘ TAMEYOSHIEGO
Tymczasem lord prowincji Harima, Taira Kiyomori, otrzymał rozkaz odnalezienia dowódcy z Rokujo, Minamoto Tameyoshiego, oraz jego dzieci. Szesnastego dnia miesiąca Kiyomori przekroczył górę Nyoi na czele ponad trzystu konnych i przeszukał świątynię Miidera, lecz nie zastał tam poszukiwanego. Dowiedziawszy się, że przebywa on we Wschodnim Sakamoto, Kiyomori dokonał aresztowania w Izumi no Tsuji, położonym na terenie posiadłości Yamato. Ponieważ obszar ten należał do świątyni Mudoji, mnisi z góry Hiei zareagowali gwałtownym oburzeniem, twierdząc :
Dokonywanie aresztowań na ziemiach świątynnych to skandal. Jeśli istniały ku temu powody, należało skonsultować się ze Świątynią na Górze, a następnie podjąć stosowne kroki. Tymczasem wtargnięcie siłą, z całkowitym lekceważeniem zasad przyzwoitości, było aktem barbarzyńskim.
© 2015 - 2025 | All Rights Reserved | © Krzysztof Pietrek | Wszelkie prawa zastrzeżone
dannoura1185@op.pl